Travellerspoint Blogi z podróży

Don't worry, go Hampi:))))

Hampi, Karnataka

semi-overcast 33 °C

Panuje dosc powszechne przekonanie, ze Goa to nie sa prawdziwe Indie. Coz, kto tak twierdzi zapewne nie byl tam w czasie monsunu. Malo bialasow, spokoj, pusta plaza, taka troche atmosfera uzdrowiska po sezonie. To na plazy. A bardziej w glab ladu lokalesi zyja sobie spokojnie nie zwazajac na blakajacych sie gdzieniegdzie bialasow.
Jako, ze ja mam szczegolne zdolnosci, udalo mi sie spalic w porze deszczowej na mokrej Palolem Beach. Akurat kiedy przyjechalismy nastapilo stosowna do sytuacji nagla poprawa pogody. Dajemy wiec na plaze, gdzie w towarzystwie ze 20 sprzedawcow ( czekajacych juz od czerwca na ten jeden sloneczny dzien) i tyluz psow korzystamy ze slonca. Niestety nic nie moze wiecznie trwac i nagla ulewa konczy nasze wylegiwanie sie pod palma.

Nastepny dzien nie byl juz tak laskawy dla nas, od rana sciana wody, nie pozostaje nic innego tylko jechac dalej. Hampi. Najpierw do Margao, pozniej do Hospet i w koncu do Hampi. Typowe polaczenie, tak jak i srodki transportu: autobus, autobus, riksza, wozek mleczarza, riksza. Wroc! Wozek mleczarza? A, owszem. Bowiem rikszarz z Hospet zgodzil sie na zaproponowana przez nas cene, zapakowal nas do swego zoltego cuda i tylko zapomnial o tym, ze jak sie chce jechac to benzyna bylaby milym uzupelnieniem. Tak wiec po ujechaniu dwoch km w strone Hampi zatrzymalismy sie na srodku drogi, dziadek rikszarz powiedzial:no gas i z filozoficznym wyrazem twarzy zapatrzyl sie w horyzont...
Welcome to India:)
Wrodzona wrazliwosc i nabyta kurtuazja nakazaly nam poczekac kilka minut zanim zadalismy to tak bardzo niewlasciwe pytanie: co robimy teraz? Wait. 5 minuts. No to medytujemy wspolnie...Po uplywie kilku minut podjechala riksza sluzaca do transportowania towarow. Mleko firmy Amul. Podrzucili nas kawalek, po drodze zawiezlismy troche mleka do jakiejs knajpy, gdzie zaproponowano nam black tea. ( czemu nie white?)
A w Hampi wczesnym rankiem mily guest house w stosownej cenie- 5 zeta od osoby, z lazienka PRAWIE w pokoju.
Prysznic, krotki sen (nie ja), lektura dziela "Strefa cienia czyli 3 lata z psychopata"( czy musze pisac, ze ja;)? ),
a pozniej ruszamy w Hampi. A tam takie widoki:
hampi_pics_195.jpg
hampi_pics_272.jpg
panna mloda, bo trafilismy na dwa sluby!!!!
hampi_pics_313.jpg
IMG_9541.jpg
pan mlody nie wykazywal wiekszego entuzjazmu;)
IMG_9548.jpg
IMG_9507.jpg
IMG_9524.jpg
IMG_9527.jpg
hampi_pics_206.jpg
hampi_pics_339.jpg

Wysłane przez durgama 01:51 Kategoria Indie Tagged backpacking

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Komentarze

No spalic sie mozna tez przez chmury i to niekoniecznie w Indiach...
A propos jezdzacych maszynek to naprawiam swoj samochod z kumplami juz od tygodnia. Niedlugo kolejny raz rozlozymy rozrusznik i skrecimy go z powrotem najpierw lezac pol dnia pod samochodem zeby go wykrecic. Wiem juz co to przekladnia planetarna...,niedlugo moj samochod nie bedzie mial przede mna zadnych tajemnic, a jak nie jezdzil tak nie jezdzi. Tzn pojechac moze ale trzeba go do tego dlugo zachecac....

przez bart77

;0

:) byle do zimy przetrzymal, bo wisze Ci jedna fotke w bialym futerku na masce:)

przez durgama

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint