Travellerspoint Blogi z podróży

Journey in time of swine flu;)

sunny 35 °C

No i stalo sie to, co bylo od dawna wiadome. Znow jestesmy w Indiach. Miejsce akcji: Paharganj-Main Bazaar, kafejka tuz obok naszego hotelu: nr 1 w kategorii najbardziej syfiasty pokoj ever, w zasiegu reki zimna coca-cola(25 RsOnly! My friend;) a w sluchawkach "Love me, love me, love me, you mama says you love me"- przeboj z najnowszego hitu bolly z naszym starym znajomym:D Salmanem Kahn- Wanted.
My tez, jak kazdy bialas jestesmy wanted, Delhi powitalo nas jak kazdego: dowiedzialysmy sie m.in., od jakichs kolesi, ze turist office na dworcu New Delhi jest wlasnie w remoncie i niestety nikt tam nam biletow nie sprzeda, ale jedno szczescie, my friends, cudownym zbiegiem okoliczniosci jestemy tu aby wam pomoc, a w naszym prywatnym biurze kupicie bilety dokadkolwiek chcecie. No coz, sorry my friends, a my cudownym zbiegiem okolicznosci jestemy 4 raz w Indiach, wiec odsuncie sie, bo bilety kupimy wlasnie na dworcu.
No wiec mamy juz nasze bilety do Gorakhpur, dzis wieczorem ruszamy w strone granicy z Nepalem, zapewne z jakas przerwa na nocleg po drodze.
A wczoraj i dzis Delhi. Wczoraj wystarczylo czasu glownie na odespanie lotu.
W ogole catering w British airways na trasie Berlin Londyn byl imponujacy, dostalismy po paczce jakichs starych chrupek na lunch i tyle. Przez reszte lotu czekalysmy na cos wiekszego do zarcia, zeby ostatecznie porzucic ta nadzieje, gdy nasz airbus wyladowal ma plycie lotniska Heatrow. Zjadlysmy dopiero na lotnisku, wydajac rownowartosc naszego dwudniowego indyjskiego budzetu. No ale obawialysmy sie, ze- jesli utrzyma sie tendencja z pierwszego lotu- to na trasie Londyn Delhi dostaniemy rowniez paczke chrupek, tylko moze troche wieksza.
Kolejny lot uplynal juz w calkowicie "domowej" atmosferze, oprocz nas i paru niepolskich bialasow w samolocie sami Indusi. Moim sasiadem z fotela obok zostal dostojny Sikh, biedaczek byl wstrzasniety widokiem bialaski, ktora oglada nieprzyzwoite filmy ( " Milosc w czasach zarazy") i raczy sie bialym winem. A juz najbardziej przerazilo go gdy zaczelam kichac. "I hope it's not swine flue" powiedzial. No coz. So do I.
No, ale kiedy wyladowalismy, to na lotnisku Indiry Gandhi czekaly juz na nas ekipy lekarzy w bialych maseczkach, ktore odbieraly od nas wypelnione formularze dotyczace stanu naszego zdrowia i miejsca skad przybylismy. Wszystko zorganizowane bylo w "mega-precyzyjnym" indyjskim stylu- mozna bylo miec pewnosc, ze ci, ktorzy do tej pory nie zachorowali na bank zaraza sie od nosicieli wrednego wirusa;) czekajac wieki w otoczeniu kichajacych ludzi. My na ta okolicznosc przywdzialysmy nasze maseczki, co upodobnilo nas do znudzonych lekarzy i sprawilo, ze grozba zarazenia sie swinska grypa ustapila grozbie uduszenia. Kazano nam tez wypelnic formularz o planach dalszej podrozy i miejscu nolegu- ale potem nikt juz nie interesowal sie czy je oddajemy czy zabieramy ze soba. Welcome to India:) Aaaa, a pan sasiad z miejsca obok, ten ktory obawial sie, ze zarazi sie ode mnie swinskim wirusem zostal zatrzymany przy stanowisku medycznym, gdyz przybyl z Kanady- kraju, gdzie grypa szleje:)
Po przylocie odsypilaysmy dluga podroz w naszym pieknym pokoju, o ktorym Ania mowi, ze jest stylizowany na stary, kolonialny styl.
IMG_1886.jpg
Moim zdaniem jest nieco przestylizowany, i tak np. grzyb na scianie moglby zajmowac mniejsza powierzchnie, a nie sufit i dwie sciany. Za to czesc sypialna byla niewatpliwie pozostawiona sama sobie, autentycznosc poduszki i przescieradla nie zostala skalana przez tak wulgarne czynnosci jak pranie. Jedynym nowoczesnym elementem w naszym krolewstwie na 2 dni jest 100 kanalowy telewizor. A jest co ogladac, dowiedzialysmy sie miedzy innymi, ze w stanie Tamil Nadu na poludniu Indii 2000 kobiet zostalo zbiorowo wychlostanych, aby wyganc z nich demona, ktory sprawia, ze sa niezamezne.
Jakiez to szczescie, ze w tym roku jedziemy na polnoc, w wielkie gory Himalaje :D
[b]a oto nasz kolega z lazienki w kolonialnym apartamencie:D
IMG_1883.jpg

Wysłane przez durgama 16:16 Kategoria Indie Tagged backpacking

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Komentarze

no to czekamy na fotki z pięknymi widokami Himalajów:)

przez columbus22

niestety, pokharski Rybi Ogon schowal sie zanim zdazylam wyjac aparat, ale rano bylo go widac, troche trudno zobaczyc Himalajskie widoki, jesli sie wstaje po poludniu;)

przez durgama

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint