Choroba indyjska szalone podróże tag:travellerspoint.com,2008-08-05:/blog/?domain=durgama 2009-10-25T15:06:07Z durgama img/travel-blog-feed.png Zaleglosci tag:travellerspoint.com,2009-10-25:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=42&entryid=181074 2009-10-25T15:06:07Z 2009-10-25T14:46:35Z CHITWAN: BODHGAYA: DARJEELING: [img=http://photos.travellerspoint.com/164445/IMG_3446-1 ... IMG_3593.jpg
CHITWAN:
IMG_3221-1.jpg

IMG_3239-1.jpg

IMG_3076.jpg

BODHGAYA:
IMG_3329-1.jpg

IMG_3363-1.jpg

IMG_3297-1.jpg

DARJEELING:
IMG_3446-1.jpg

IMG_3529-1.jpg

SIKKIM:
IMG_3672-1.jpg

IMG_3706-1.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Bo to sie zwykle tak zaczyna.... tag:travellerspoint.com,2009-10-24:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=41&entryid=180983 2009-10-24T15:38:22Z 2009-10-24T15:38:22Z Tak mi wstyd, strasznie wstyd, lecz cos mnie peszy w niej. Jestem tu 4 raz. Duzo- bo mozna mniej;) To takie przykre sprawy sa, bo prawda, coz kochalam ja. Mecze sie, krece sie, sama nie wiem czego chce. A to sie zwykle tak zaczyna. Juz nawet nie wiem jak i gdzie. Zaczyna nudzic mnie ta kraina;) i to jest znak, ze jest juz zle! No i jednak to napisalam. Ja jednak naprawde nie potrafie klamac;) Slyszycie Miecia Fogga w tle? Ja ... Tak mi wstyd, strasznie wstyd, lecz cos mnie peszy w niej. Jestem tu 4 raz. Duzo- bo mozna mniej;) To takie przykre sprawy sa, bo prawda, coz kochalam ja. Mecze sie, krece sie, sama nie wiem czego chce. A to sie zwykle tak zaczyna. Juz nawet nie wiem jak i gdzie. Zaczyna nudzic mnie ta kraina;) i to jest znak, ze jest juz zle!

No i jednak to napisalam. Ja jednak naprawde nie potrafie klamac;) Slyszycie Miecia Fogga w tle? Ja slysze nawet w sluchawkach.
Bo to sie zwykle tak zaczyna...Ladujesz w Delhi. Obok Ciebie bialasy przerazone, zaszokowane tym co widza. Drzace rece siegaja po aparat. Co sfotografowac najpierw? Wszystko jest takie nowe, niezwykle. Powietrze pachnie inaczej, ludzie sa tacy inni niz my. Czy ten facet naprawde nosi rozowa obcisla koszule? Wlasnie widzialem slonia! O matko, to niemozliwe, ze tak wyglada stolica? Co tu robia te krowy? Szok. Szok. Szok. Czy aby dla wszystkich? Dla mnie juz nie. NUDA. I najgorsze nie jest to, ze nie dzieje sie nic, bo dzieje sie duzo. Tylko, ze nic juz mnie nie rusza. Indie mi sie skonczyly. Nie chce mi sie ogladac kolejnego festiwalu. Nie zrobie wiecej zdjec ;P Czuje to juz od jakiegos czasu. Od Bodhgaji na pewno. W koncu miejsce oswiecenia, nie?
Bo to sie zwykle tak zaczyna. I trwa przez jeszcze kilka dni. Kupujesz inny Lonely Planet...I to jest zycie. Cest' la vie.

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Aliment forever?! tag:travellerspoint.com,2009-10-21:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=40&entryid=180569 2009-10-25T14:49:46Z 2009-10-21T16:03:16Z Nie pisalam, bo mi sie nie chcialo. A konkretnie nie chcialo mi sie szokowac, a wola bycia solidna kronikarka nie pozwalala mi przemilczec pewnych konkretnych faktow... no ale w skrocie: byl Chitwan, bodhgaya, teraz Darjeeling, no wlasnie... Czy cztery lata temu mowlilam cos, ze chcialabym zostac na zawsze w Hotelu Aliment w Darjeelingu? Ponoc tak bylo. Chyba moje marzenie ma szanse sie spelnic wlasnie teraz. ... Nie pisalam, bo mi sie nie chcialo. A konkretnie nie chcialo mi sie szokowac, a wola bycia solidna kronikarka nie pozwalala mi przemilczec pewnych konkretnych faktow...
no ale w skrocie: byl Chitwan, bodhgaya, teraz Darjeeling, no wlasnie...
Czy cztery lata temu mowlilam cos, ze chcialabym zostac na zawsze w Hotelu Aliment w Darjeelingu? Ponoc tak bylo. Chyba moje marzenie ma szanse sie spelnic wlasnie teraz.
IMG_3546-1.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Widok na Everest tag:travellerspoint.com,2009-10-13:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=39&entryid=179555 2009-10-17T13:29:50Z 2009-10-15T16:13:27Z Do Nepalu przyciagaja turystow glownie piekne widoki na szczyty Himalajow. My na trekking nie poszlysmy. Niestety kondycji brak. W sumie wstyd, bo spotykamy tu takie grupy trekkersow spieszacych obejsc Annapurne czy dotrzec do bazy pod Everestem, ktorych czlonkowie mogliby spokojnie powiedziec: "Lubi Pani wiosne? Ja mam ich do zaoferowania 75!" Nawet nie mozna sie tlumaczyc brakiem kasy, gdyz taki trekking dookola Annapurny mozna zorganizowac samemu i wynajecie ekipy z tragarzami, kucharzem, przewodnikiem itp. nie jest tu konieczne. Choc Ania twierdzi, ... Do Nepalu przyciagaja turystow glownie piekne widoki na szczyty Himalajow. My na trekking nie poszlysmy. Niestety kondycji brak. W sumie wstyd, bo spotykamy tu takie grupy trekkersow spieszacych obejsc Annapurne czy dotrzec do bazy pod Everestem, ktorych czlonkowie mogliby spokojnie powiedziec: "Lubi Pani wiosne? Ja mam ich do zaoferowania 75!" Nawet nie mozna sie tlumaczyc brakiem kasy, gdyz taki trekking dookola Annapurny mozna zorganizowac samemu i wynajecie ekipy z tragarzami, kucharzem, przewodnikiem itp. nie jest tu konieczne. Choc Ania twierdzi, ze gdybysmy sie same wybraly na slynny Annapurna trek, to skonczylo by sie to tak, ze przez przypadek obeszlybysmy nie Annapurne a Everest;)
W zwiazku z tym, zeby zobaczyc Everest choc z daleka postanowilysmy po opuszczeniu Bhaktapur pojechac na jeden z kilku punktow widokowych na najwyzsze gory swiata. Padlo na Nagarkot.

pozdrowienia z Bhaktapur
IMG_2945.jpg

IMG_2911.jpg
Dentysta. Umowilam sie na srode 13:20

IMG_2921.jpg

IMG_2978.jpg
niech kto skoczy po Mamrota!

Podroz tam okazala sie byc jednym z nepalskich klasykow: na dachu local busa w licznym towarzystwie zlozonym z miejscowych i bialasow. Bialas byly dosc zblazowane i jeden z nich nawet zapytal nas: "pierwszy raz jedziecie na dachu? "Jednak jak na kogos, kto ma za soba wielokrotne przejazdzki na nepalskich gruchotach mial dziwnie nieswoja mine kiedy pojawily sie pierwsze przepasci. Podobie jak towarzysz Ani, ktory przy kazdym ostrzejszym zakrecie lapal sie najblizszego stalego punktu, ktorym jakos zawsze bylo jej kolano. O dziwo nie oberwal po pysku, czy to dlatego, ze niebezpieczenstwo bylo tak silne, czy bylo to raczej spowodowane faktem, ze jego powierzchownosc byla dosc przyjemna. W kazdym razie nie podzielil losu pewnego sprzedawcy ogorkow;) Zeby nie bylo i ja nie zostalam pokrzywdzona przez pominiecie. Moi dwaj towarzysze stateczni Nepalczycy w tradycyjnych czapkach ( zeby nie powiedziec stetryczali) wykazywali wieksze zaineteresowanie zawartoscia mojego dekoltu niz uksztaltowaniem terenu w Kotlinie Kathmandu. W sumie to nie jest dziwne, na Kotline juz sie napatrzyli.

a po przybyciu na miejsce bylo tak:

knajpka z widokiem
IMG_2988.jpg

widok na Everest by swietny
IMG_2991.jpg

no i co robic w tej sytuacji?!
IMG_2994.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Patan, Bhaktapur- bez zdjec tag:travellerspoint.com,2009-10-11:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=38&entryid=179304 2009-10-11T15:35:03Z 2009-10-11T15:35:03Z Bez zdjec, bo j....y port mi wszystkie, ktore robilam od poczatku wyjazdu skasowal. Bylo nie wkladac karty pamieci do tego wschodniego ustrojstwa. Po podobnej "przygodzie" Oli z Gangtoku powinnam miec sie na bacznosci. Nawet dzis, kiedy facet z najgorszej kafei wszechczasow na moje pytanie czy maja kabel usb pokazal mi ten port we wsciekle zoltym kolorze (ach, barwy odstraszajace w naturze) pomyslalam, ze zle robie. No, ale coz. Lubi sie ryzyko, nie;) No i moze fot z pierwszej czesci wyjazdu nie ... Bez zdjec, bo j....y port mi wszystkie, ktore robilam od poczatku wyjazdu skasowal. Bylo nie wkladac karty pamieci do tego wschodniego ustrojstwa. Po podobnej "przygodzie" Oli z Gangtoku powinnam miec sie na bacznosci. Nawet dzis, kiedy facet z najgorszej kafei wszechczasow na moje pytanie czy maja kabel usb pokazal mi ten port we wsciekle zoltym kolorze (ach, barwy odstraszajace w naturze) pomyslalam, ze zle robie. No, ale coz. Lubi sie ryzyko, nie;)

No i moze fot z pierwszej czesci wyjazdu nie bedzie...W sumie to chyba dobrze, ze nie bylo widoku Himalajow w Pokharze :D

A same Patan i Bhaktapur to bardzo fajne miesca. W Patanie, lezacym blizej KTM wrocilysmy do dawnych polskich zwyczajow i na DSq weszlysmy wejsciem, ktore mialo ta zalete, ze bylo poza zasiegiem wzroku panow z ticket counter. Zaoszczedziwszy w ten sposob cale 200 Rs nepalskich (wiem, wiem, zenujace, ale to nie Wy sie splukaliscie totalnie w 1/3 wyjazdu!)udalysmy sie na zwiedzanie glownego placu i okolicznych uliczek.

Niestety juz po chwili okazalo sie, ze roznimy sie od innych zwiedzajacych pewnym drobnym szczegolem. Byla nim niebieska nalepka, ktora kazdy z nich dumnie obnosil po starowce demonstrujac swoja uczciwosc lub tez zasobnosc swojego portfela. Jedno szczescie nikt oprocz nas nie zwracal na ten drobny szczegol uwagi. A nalepki mieli nawet Chinczycy, ktorzy nie zamierzaja poprzestac na zajeciu Tybetu i tlumnie przybyli do Nepalu. W naszym guest-housie sa ich dzikie tlumy. Siedza calymi dniami w pokoju, brzdakaja na gitarze i rozmawiaja szeptem przez co nie mozemy spac, gdyz szept chinski brzmi jak okrzyk wojenny. Zaglusza nawet nasz telewizor. W nocy niemalze slyszalysmy jak zolta fala sie wlewa do naszego pokoju (tak, tak rasistka ;) a tak serio to jedynie zoltych czytnikow kart nie toleruje- ten feralny byl z reszta made in china), ale to tylko lazienke nam zalewala nie wylaczona wieczorem woda.

Wczoraj oprocz zaliczenia Patanu zaliczylysmy tez i inne podboje. Tzn. Ania poderwala mnicha tybetanskiego, a ja w komplecie razem z tangka dostalam jej sprzedawce. Zakladam, ze wartosc tangki stanowila 99,9 % ceny. W ogole przez te zakupy moj plecak podwoil swoja objetosc, za to moj portfel stal sie zupelnie pusty. Niestety sprzedawcy nepalscy nie sa zbyt sklonni do negocjacji jezeli chodzi o cene. Zapewne jest to spowodowane tym, ze przyjezda tu duzo bogatych turystow z calego swiata i wiedza, ze nie beda mieli problemu ze sprzedaza swoich towarow po korzystnych ich zdaniem cenach, wiec na stare zagrania typu wychodzenie ze sklepu reaguja slodkim : "good bye".
No, a dzis udalysmy sie do Bhaktapuru. Naprawde fajne miasteczko, wielkim plusem jest to, ze nie ma tutaj takiego ruchu jak w innych miastach Doliny Kathmandu. Ruch samochodowy jest tutaj zakazany- jednak, zeby nie bylo zbyt sielankowo- jezdzi troche motorowerow i samochody dostawcze. Ale i tak Bhaktapur jest najladniejszym i najbardziej inetersujacym z trzech krolewskich miast. Szczegolnie, kiedy wejdzie sie w waskie uliczki i podworka i zobaczy normalne zycie, ktore plynie tutaj bardzo spokojnie. Spokojna atmosfera i mnie sie udzielila, gdyz nie rozpaczam po stracie zdjec. Jednak jesli ktos ma jakies info jak i czy w ogole mozna odzyskac zdjecia z karty pamieci niech nie zwleka i mi o tym doniesie. Czeka nagroda;)

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
"Trekking" mimo woli tag:travellerspoint.com,2009-10-09:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=37&entryid=179132 2009-10-09T17:00:41Z 2009-10-09T16:54:46Z Wlasnie padam na twarz przed kompem. Nie, nie zmeczylam sie dzis udzialem w zadnej bojce, ani niczym podobnym. Zgodnie z sugestiami zachowywalam sie lagodnie i spokojnie. Dzisiejszego dnia zaden rikszarz nie ucierpial. Po prostu pogoda sie na tyle poprawila, zeby wybrac sie na nieco dluzszy wypad "za miasto";) Poczatek nie zapowiadal tego, co bylo pozniej. W planach na dzis bylo odwiedzenie kompleksu Pashupatinath oraz okolic rzeki Bagmati, ktora jest miejscem palenia zwlok podobnie jak indyjski Ganges. Mialysmy sie tez przespacerowac do nieodleglej ... Wlasnie padam na twarz przed kompem. Nie, nie zmeczylam sie dzis udzialem w zadnej bojce, ani niczym podobnym. Zgodnie z sugestiami zachowywalam sie lagodnie i spokojnie. Dzisiejszego dnia zaden rikszarz nie ucierpial.
Po prostu pogoda sie na tyle poprawila, zeby wybrac sie na nieco dluzszy wypad "za miasto";)
Poczatek nie zapowiadal tego, co bylo pozniej.
W planach na dzis bylo odwiedzenie kompleksu Pashupatinath oraz okolic rzeki Bagmati, ktora jest miejscem palenia zwlok podobnie jak indyjski Ganges. Mialysmy sie tez przespacerowac do nieodleglej stupy Bodnath i moze przy okazji odwiedzic klasztor Kopan.
detal swiatyni Pashupatinath
IMG_2563.jpg
IMG_2527.jpg
Dwa pierwsze plany wykonalysmy bez problemu, a jedyne co nas zabolalo to portfel, niestety cena wstepu w okolice rzeki Bagmati wynosi obecnie az 500 Rs nepalskich, czyli tyle ile 5 krotna wizyta w niebie za sprawa mango lassi;) ( a tak w ogole to skonczyl sie sezon na mango i niestety w KTH i okolicach mango lassi nie jest dostepne. Tym samym jeden z kluczowych powodow mojej wizyty w tej czesci swiata odpadl).
IMG_2653.jpg
IMG_2611.jpg
IMG_2619.jpg
IMG_2621.jpg
Trzeci punkt naszego programu obejmowal klasztor Kopan i niestety nie bylo juz tak prosto. A moglo przeciez byc. Na okolicznosc naszej wycieczki zabralam ze soba nawet stosowny kawalek przewodnika- calego nie chcialo mi sie zabierac z domu, po prostu, aby nie przeciazac BA oraz moich wlasnych plecow wyrwalam kartki z okolic, ktore nas interesuja w tym roku. Tak brzydko potraktowany przewodnik zemscil sie paskudnie na mnie i zaginal w tajemniczych okolicznosciach. Najprawdopodobniej mialo to miejsce kiedy uciekalysmy ze sklepu z thangkami w Bodnath, zegnane niemilym komentarzem wlasciciela, jedno szczescie w nieznanym nam jezyku. Po prostu nadgorliwy sprzedawca rozwinal polowe asortymentu sklepu, a dopiero pozniej podal nam 3-cyfrowe ceny w dolarach.
IMG_2518.jpg
IMG_2564.jpg
Ale pamietalysmy, ze odleglosc na genialnej mapie Pascala byla mniej wiecej taka jak miedzy Pashupatinath a Bodnath czyli okolo 20 minut. Zapytalaysmy wiec kogos, w ktora strone do Kopan Monastery, otrzymalysmy odpowiedz i ruszylysmy w wybranym kierunku. Szlysmy zgodnie z sugestia caly czas prosto, co prawda troche dluuzej niz wspomniane 20 minut, ale droga prowadzila przez bardzo interesujace okolice i zdecydowalysmy, ze nie mamy nic przeciwko temu, zeby nas spacer trwal troche dluzej. W koncu co mamy do roboty. Mango lassi i tak sie skonczylo.
No, ale po jakiejs godzinie bylysmy juz lekkko zaniepokojone, czy aby obralysmy sluszny kierunek. Ale wlasnie na horyzoncie, pojawily sie jakies zabudowanie klasztorne. Tak na 10 minutowy spacer i zaraz tam bedziemy. 10 minut minelo klasztor jakby sie oddalil. 20- jestesmy daleko. Po pol godzinie znalazlysmy sie w kolejnej wiosce. No, ale co za problem, akurat mozna przed ostatnim podejcsiem napic sie coli w sklepie u nepalskiej babci. 50 minut i blizej nie jestesmy, co wiecej, klasztor przyslonila nam jakas gora. Idziemy, idziemy i idziemy. Moze by tak wrocic? No chyba nie teraz kiedy jestesmy tak blisko! Jeszcze jeden zakret, no moze dwa. Za dziesiatym pojawiaja sie pola ryzowe. I klasztor. Jakos tak dziwnie polozony. Niby blisko, tyle ze dzieli nas od niego jakis cholerny wawoz. Pytamy ludzi jak do niego dojsc. Spoko przez pola ryzowe. Bylo spoko i przy okazji dowiedzialam sie, ze to mokre na polach ryzowych to nie tylko woda. Ach, ilez ma zastosowania poczciwa krowa:) Oki, jeszcze tylko 100, 200 metrow w gore. Droga robi sie kreta, ale chyba gdzies prowadzi. Ufff, jestesmy. Jeste klasztor, a jaki piekny. Tylko szkoda, ze niedokonczony. Po prostu jest w budowie.
IMG_2699.jpg
Dobra, co to dla nas pojdziemy do nastepnego. Jest tuz obok.
.......
Po 2 godzinach stajmy przed klasztorem. Sorry, ale sie spozniliscie, mozna wchodzic tylko do 16. Przyjdzie jutro.
IMG_2706.jpg
zamkniete
PS. To nie byl Kopan!!!!
Ps.2. Co robic???? Pogoda w Sikkimie i calych polnocno -wschodnich Indiach nie zapowiada sie najlepiej. Pora chyba na zmiane planow. Tylko...nie wiemy dokad jechac!!!! Jakies pomysly? LICZE NA WAS!!!!

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Akt agresji na Durbar Square tag:travellerspoint.com,2009-10-08:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=36&entryid=179004 2009-10-09T14:53:06Z 2009-10-08T17:13:07Z Wiecie co? Spelnianie dobrych uczynkow sie oplaca:) Podwieziesz mnicha i poprawia sie pogoda. Przynajmniej dzis tak bylo. Nie powiem, ze o 100% sie poprawilo, ale przynajmniej dzis nie padalo, a i slonca bylo troche. Szkoda, ze swietobliwy nie chcial jechac dalej, a tylko na Thamel, bo moglo byc 100% slonca i widok Everestu :) No, ale skoro pogoda nam dzis dopisywala, to postanowilysmy porzucic nasz piekny pokoj o nieco wyzszym standardzie niz ten w Delhi- nizszy wszak nie jest chyba mozliwy-, ... Wiecie co? Spelnianie dobrych uczynkow sie oplaca:) Podwieziesz mnicha i poprawia sie pogoda. Przynajmniej dzis tak bylo. Nie powiem, ze o 100% sie poprawilo, ale przynajmniej dzis nie padalo, a i slonca bylo troche. Szkoda, ze swietobliwy nie chcial jechac dalej, a tylko na Thamel, bo moglo byc 100% slonca i widok Everestu :)
No, ale skoro pogoda nam dzis dopisywala, to postanowilysmy porzucic nasz piekny pokoj o nieco wyzszym standardzie niz ten w Delhi- nizszy wszak nie jest chyba mozliwy-, porzucic wszystkie 36 programow telewizji, w tym 2 muzyczne i obejrzec sobie cos wiecej niz Swiatynie Malp i Thamel. Wybralysmy sie na Durbar Square czyli Plac Krolewski.
IMG_2432.jpg
Na poczatku wszystko przebiegalo, az za dobrze. Jak dwie grzeczne turystki zaplacilysmy 300 nepalskich rupii za wstep, chociaz spokojnie mozna bylo wejsc bez placenia po prostu wkraczajac na plac ze strony przeciwnej niz ticket office, odpowiadalysmy grzecznie thank you na wszelkie propozycje oprowadzenia nas po placu, zakupu fotografii zywej boginii Kumari, flecika, piszczalki i czego tam jeszcze nie chcieli nam sprzedac. Nawet mialysmy troche ubawu, gdy podszedl do nas facet oferujacy tygrysia masc w malych pudeleczkach. Posiedzial troche obok nas i rzucil: "Masc. Tygrys. Dobra dobra". Z poczatku pomyslalam sobie:" Jak to? Tygrys w nepali to tez tygrys?!!!" Ale nie! On do nas zagadal po polsku! W ogole w Nepalu o wiele bardziej kojarza Polske niz w Indiach, gdzie kiedy powiesz, ze jestes z Poland zazwyczaj slyszysz :"A, Holland, nice country". No, ale mimo to masci z tygrysa nie kupilysmy. Usiadlysmy za to w cieniu jednej z durbarskich budowli i podgladalysmy Nepalczykow (tzn. ja, bo Ania robila jak zwykle selekcje bialasow;) ).
IMG_2412.jpgW pewnym momencie podjechal do nas koles riksza rowerowa z pytaniem czy moze chcemy gdzies jechac riksza. I przy okazji io malo nie najechal na psa, ktory rowniez postanowil nam towarzyszyc. Ania do niego: uwazaj na psa, a ten uderzyl w debilny smiech. Ona:to nie jest smieszne! A ten dalej: hahahaha, chcecie riksze?. No to ja: go away! Koles dalej chce nas podwiesc. Fuck off!!! Koles nic, tylko sie glupio usmiecha. No to juz nie wytrzymalam i pojechalam wiazanka jakiej jeszcze nie slyszal Durbar Square : wypierdalaj ty....itp. A potem mu nawet pomoglam sie znalezc z ta riksza 10 metrow dalej. No ja rozumiem, ze Nepalczycy to bardzo mili i niezwykle spokojni ludzie. I naprawde bardzo ich polubilam. Bo da sie ich lubic. No, ale juz po wczorajszej wizycie w Swayambunath, gdzie kobieta kopnela kilkudniowego szczeniaka chodze podladowana i niewykluczam, ze zdazy mi sie tutaj wypelnic znamiona jakiegos nepalskiego art. 157 kk. Mam nadzieje, ze nie bede musiala ponosic odpowiedzialnisci z art.148 ;)
samotne riksze, po wymordowaniu przeze mnie riksiarzy
IMG_2438.jpg
i pomyslec, ze to wszystko na oczach pary krolewskiej
IMG_2446.jpg
No i pozniej jacys kolesie, ktorzy sie calemu zdarzeniu przygladali stwierdzili, ze jestem bardzo agresywna i musze byc ze Szwecji. Nie dokonczylam jeszcze lektury ksiazki Nepal. Horror i sielanka., ale nie sadze, zeby Nepal tez padl ofiara szwedzkiego potopu ;) Tak czy inaczej Szwedzi sa podpadnieci. A i na dodatek wszyscy pytaja Anie co jej sie stalo w usta, bo jakies zimno jej wyskoczylo- oczywiscie od nadmiernie rozwiazlego trybu zycia przed wyjazdem;) A tym razem to juz nie pytali, tylko mowili: wiemy, kolezanka Cie pobila!!!! Coz, najlepszej opinii na Durbarze nie mam:)
Udalo sie nam jeszcze dzis zobaczyc zywa boginie Kumari. Tym razem nie wywolalam zadnego skandalu. Czekalysmy grzecznie z tlumem innych bialasow- Nepalczykow jakos nie bylo, pewnie juz ja sobie obejrzeli, bo pokazuje sie codziennie- az ukazala sie na jakies 7 sekund w oknie swojego palacu. W sumie zrobilo mi sie jej zal, taka mala smutna dziewczynka, ktora nawet na nas nie spojrzala.

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Yabadabaduuuu jestesmy w Kathmandu tag:travellerspoint.com,2009-10-07:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=35&entryid=178837 2009-10-08T15:21:13Z 2009-10-07T11:12:28Z No i nastapila zmiana pogody! To znaczy, o ile wczesniej nie bylo widac gor, ale bylo slonecznie i cieplo, to teraz gor nadal nie widac, za to widze dola. Jestesmy w Kathmandu, gdzie ciagle leje. Pogoda ma doprawdy zly wplyw na mnie, gdyz wlasnie o malo co nie dokonalam zakupu wieeelkiej skrzyni z motywami tybetanskimi. Nie bylby to moze taki zly pomysl, zwlaszcza, ze mozna ja nadac DHLem, przy czym zapewne cena mebla to jakies 10% przesylki. No chyba, ze ... No i nastapila zmiana pogody! To znaczy, o ile wczesniej nie bylo widac gor, ale bylo slonecznie i cieplo, to teraz gor nadal nie widac, za to widze dola. Jestesmy w Kathmandu, gdzie ciagle leje. Pogoda ma doprawdy zly wplyw na mnie, gdyz wlasnie o malo co nie dokonalam zakupu wieeelkiej skrzyni z motywami tybetanskimi. Nie bylby to moze taki zly pomysl, zwlaszcza, ze mozna ja nadac DHLem, przy czym zapewne cena mebla to jakies 10% przesylki. No chyba, ze wejde do skrzyni i zalicze powrot do domu droga morska. A jesli jeszcze troche popada, to moge sie splawic juz z Kathmandu.
Zanim przyszly mi do glowy takie pomysly udalysmy sie na wzgorze Swayambunath zajrzec do tamtejszej swiatyni malp.
w drodze do swiatyni
5Picture_003.jpg
9Picture_008.jpg
malpia stupa
8Picture_016.jpg
a tak wyglada Kathmandu z gory
7Picture_011.jpg
0Picture_015.jpg
Nie mozna przeciez byc w Nepalu i ograniczyc trekking do codziennego wchodzenie na 5 pietro naszego guest-housa (choc gdzies tak po minieciu 2 pietra mam poczatki choroby wysokosciowej). Miejsce jest bardzo interesujace i w sumie moglabym tam spedzic wiecej czasu, gdyby nie fakt, ze po jakichs 2 godzinach zaczelo lac. Z tym deszczem w ogole jest cos nie tak. Jade 2 razy w monsunie, ludzie lapia sie za glowy i pytaja czy moze zabieram do podrecznego bagazu kajak, strasza komarami, mowia, ze milo bylo im mnie znac, bo szanse na to, ze wroce sa takie, jak to, ze Nelly Rokita przemowi ludzkiem glosem. I co??? I wtedy nie pada!!! Przynajmniej nie tak jak teraz. I komary tez chyba maja teraz jakis zlot w Kathmandu. Chyba faktycznie tak jest, ze pora deszczowa wydluza sie do konca pazdziernika. Jest wiec szansa, ze na lotnisko pojade w sloncu;)
Picture_021.jpg
A tak serio to moze zmodyfikujemy nieco nasze plany podroznicze i zamiast w gory ruszymy tam, gdzie nas jeszcze nie widzieli. Ale poki co decyzja jeszcze nie zapladla. Uzalezniam ja od prognoz pogody na accu weather i-przede wszystkim- od skutecznosci poczynan naszego czarownika, ktory z Polski przesyla energie, leczy przeziebienia i takie tam. To moze i pogode poprawi. No, ale do tego to musimy jeszcze podac nasze polozenie geograficzne;P
A tak w ogole to powinno sie poprawic juz ze wzgledu na spelniane przez nas dobre uczynki: wczoraj Ania obronila krowe przed atakiem debilnych chlopaczkow, a dzis zafundowalysmy mnichowi podwozke nasza taryfa. Normalnie coraz bardziej swiete. Nawet Om mani peme hum spiewamy coraz czysciej;););)
No ale jak sie nie uda, to trzeba bedzie zakupic taka parasolke
IMG_2383.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Wielka biala stupa tag:travellerspoint.com,2009-10-05:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=34&entryid=178535 2009-10-05T13:50:43Z 2009-10-05T13:50:43Z Himalaje nadal sie przed nami chowaja, ale za to dzis mala wycieczka do Pagody Swiatowego Pokoju gdzie te Himalaje??? to trwalo tylko chwile tutaj rosnie nasz przyszly veg fried rice tymczasem, nam pozostaja spacerki nad Fewa Lake [img=http://photos.travellerspoint.com/164445/IMG_2002. ... Himalaje nadal sie przed nami chowaja, ale za to dzis mala wycieczka do Pagody Swiatowego PokojuIMG_2134.jpg
gdzie te Himalaje???
IMG_2073.jpg
to trwalo tylko chwile
IMG_2156.jpg
tutaj rosnie nasz przyszly veg fried rice
tymczasem, nam pozostaja spacerki nad Fewa LakeIMG_1968.jpg
IMG_2002.jpg
IMG_2061.jpg
IMG_2064.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
W wielkich gorach Himalajach tag:travellerspoint.com,2009-10-03:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=33&entryid=178261 2009-10-04T07:13:25Z 2009-10-04T06:49:03Z Ktorych nie widac. Niestety niebo jest cale zakryte chmurami. Ma sie oczywicsie wypogodzic, jesli wierzyc prognozom pogody nastapi to dokladnie wtedy, kiedy uplynie waznosc naszej nepaskiej wizy :) Skoro na gory nie mamy na razie zbyt wielkich szans, to nadrabiamy braki w innych dziedzinach. Plan dnia wyglada mniej wiecej tak: mango lassi-shopping-mango lassi- net- mango lassi- shopping- mango lassi. Z dokladnoscia do 2 mango lassi;) Tak w ogole to jestesmy w Pokharze, po 36 godzinnym podrozo ... Ktorych nie widac. Niestety niebo jest cale zakryte chmurami. Ma sie oczywicsie wypogodzic, jesli wierzyc prognozom pogody nastapi to dokladnie wtedy, kiedy uplynie waznosc naszej nepaskiej wizy :)
Skoro na gory nie mamy na razie zbyt wielkich szans, to nadrabiamy braki w innych dziedzinach. Plan dnia wyglada mniej wiecej tak: mango lassi-shopping-mango lassi- net- mango lassi- shopping- mango lassi. Z dokladnoscia do 2 mango lassi;)
IMG_1941.jpg
Tak w ogole to jestesmy w Pokharze, po 36 godzinnym podrozowaniu non-stop z Delhi.
Najpierw, zgodnie z planem pociagiem do Gorakhpur, gdzie wstepnie mialysmy nocowac. Jednak najwyrazniej po kilkunastogodzinnej podrozy z Delhi nadal nie czulysmy sie dostatecznie brudne, wiec ruszylysmy w strone nepalskiej granicy jakims samochodem typu indian style car, na przykladzie ktorego widac, jak wiele rzeczy w europejskich samochodach jest zbednych. Np. takie okna, po co to komu, bez nich mozna bylo poczuc wiatr we wlosach, ktore podczas calej podrozy jezyly mi sie na glowie. Nasz kierowca jechal srodkiem drogi i mielismy mozliwosc zapoznac sie z roznorodnoscia srodkow transportu w terenach przygranicznych. Jak dla mnie byly to nawet za wielkie mozliwosci, bo np. niekoniecznie odczuwalam potrzebe ogladania rozpedzonych nepaskich i indyjskich ciezarowek jadacych na czolowe po "naszym pasie". Okreslenia "pas" uzywam wylacznie z braku innego, bardziej stosownego do opisywanych okolicznosci. Zadna czesc drogi nie jest z gory przypisana dla nikogo i nikogo nie dziwi widok samochodu jadacego pod prad. Czulysmy sie troche jak w grze komputerowej, w ktorej na koncu pojawia sie napis Game over. Nam jednak ukazal sie napis Indian border. Zlapalysmy riksze i pozniej zrobilysmy rundke od granicy indyjskiej, skad nas mieli wypuscic, do nepalskiej. Wiza nepalska na 14 dni kosztowala nas 25 $. Koles wydajacy wizy zawolala w pewnym momencie: Monika!(trzeba bylo podac tez 2gie imie) i to oznaczalo, ze mam juz wize! Zapytal jeszcze: "Monica Levinsky?"
IMG_1930.jpg
Pozniej przesiadlysmy sie do autobusu jadacego do Pokhary, ktory- wedlug informacji zasiegnietych na granicy- mial jechac 6, 7, 8, 9 lub moze 10 godzin. Zwazywszy na to, ze startowal o 16:30 a przyjazd do Pokhary mial na godzine 5 rano, moglo to byc nawet 13 godzin. OK, wsiadamy. Wrzucilysmy nasze duze plecaki do nieziemsko brudnego bagaznika. Bylo mi zal mojego plecaka i nawet mialam wyrzuty sumienia, ze robie cos takiego mojemu plecakowi, dopoki sie nie okazalo, ze wnetrze autobusu wcale nie nie przedstawia sie lepiej i pod koniec tej podrozy i ja i moj plecak bedziemy wygladac podobnie, no moze plecak wygladal nieco lepiej ;) Skoczylam jeszcze kupic cole, sprzedawca pobiegl gdzies zeby przyniesc nam taka z lodowki i wtedy oczywiscie autobus ruszyl. Ania podniosla raban, autobus jechal, ja bieglam, a za nami gonil sprzedawca coli... W koncu udalo mi sie dogonic autobus w biegu. Kiedy wsiadlam autobus przejechal jeszcze z 20 metrow po czym zatrzymal sie na jakies 40 minut :D
Kiedy kupowalysmy bilety zapytano nas czy mamy swiadomosc, ze to nocny autobus. No moje pierwsze skojarzenie bylo takie, ze niestety w zwiazku z tym ze autobus jedzie noca omina nas piekne himalajskie widoki, jednak po pewnym czasie wiem, ze chodzilo o cos nieco innego. Niewatpliwym plusem nocnej podrozy przez Himalaje byl brak swiadomosci nad jakimi przepasciami balansuje nasz local bus. Minusem bylo, to ze ograniczona widocznosc dotyczyla takze kierowcy. Ale przeciez co jak co, ale taki autobus moze nie wyglada, moze jest brudny, ale na pewno musi byc sprawny. Przynajmniej tak nam sie wydawalo, az do ktoregos z kolei postoju, kiedy kierwoca i kilkanascie osob przystapilo do wymiany kola. Choc w sumie uzycie liczby mnogiej nie jest uzasadnione, gdyz kolo wymienial kierowca, a pozostale osoby staly wokol niego w charakterze publicznosci. Po godzinie prawe kolo zostalo zastapione zapasowym, a lewe wyjete i wlozone na swoje miejsce. Ruszylismy. Ujechalismy jakies 50 metrow i okzalalo sie, ze jest cos nie tak. Nasz kierowca probowal zatrzymywac przejezdzajace obok wielkie ciezarowki, ale niestety nikt sie nie zatrzymal. Walnal wiec jakies 2 razy lomem w okolice kola i pojechalismy. Moze sie uda;)
Przez cala droge oczywiscie nie moglysmy usnac, udalo sie nam to dopiero kiedy zatrzymalysmy sie na jakims duzym parkingu na kolejny przystanek. Byla 2:30 czasu nepalskiego. Po jakims czasie obudzil mnie glos: madame, czy moze madame zabrac swoje bagaze? bo my juz odjezdzamy. Otworzylam oczy. Najpierw nie widzialam nic, po 30 paru godzinach w soczewkach kontaktowych. Spojrzalam na zegarek- 5:30. Wyjzalam przez okno.
Jestesmy na tym samym parkingu! Okazalo sie, ze od 3 godzin jestesmy w Pokharze, tylko delikatni Nepalczycy pozwolili nam sie wyspac.
No, ale w sumie zakonczylo sie szczesliwie i bezwypadkowo, nie liczac sprzedawcy ogorkow, ktory dostal od Ani przez leb, za to, ze korzystajac z zamieszania zlapal ja za tylek.
OK, ide na mango lassi.

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Journey in time of swine flu;) tag:travellerspoint.com,2009-10-01:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=32&entryid=177994 2009-10-04T07:31:09Z 2009-10-01T11:49:58Z No i stalo sie to, co bylo od dawna wiadome. Znow jestesmy w Indiach. Miejsce akcji: Paharganj-Main Bazaar, kafejka tuz obok naszego hotelu: nr 1 w kategorii najbardziej syfiasty pokoj ever, w zasiegu reki zimna coca-cola(25 RsOnly! My friend;) a w sluchawkach "Love me, love me, love me, you mama says you love me"- przeboj z najnowszego hitu bolly z naszym starym znajomym:D Salmanem Kahn- Wanted. My tez, jak kazdy bialas jestesmy wanted, Delhi powitalo nas jak kazdego: dowiedzialysmy sie ... No i stalo sie to, co bylo od dawna wiadome. Znow jestesmy w Indiach. Miejsce akcji: Paharganj-Main Bazaar, kafejka tuz obok naszego hotelu: nr 1 w kategorii najbardziej syfiasty pokoj ever, w zasiegu reki zimna coca-cola(25 RsOnly! My friend;) a w sluchawkach "Love me, love me, love me, you mama says you love me"- przeboj z najnowszego hitu bolly z naszym starym znajomym:D Salmanem Kahn- Wanted.
My tez, jak kazdy bialas jestesmy wanted, Delhi powitalo nas jak kazdego: dowiedzialysmy sie m.in., od jakichs kolesi, ze turist office na dworcu New Delhi jest wlasnie w remoncie i niestety nikt tam nam biletow nie sprzeda, ale jedno szczescie, my friends, cudownym zbiegiem okoliczniosci jestemy tu aby wam pomoc, a w naszym prywatnym biurze kupicie bilety dokadkolwiek chcecie. No coz, sorry my friends, a my cudownym zbiegiem okolicznosci jestemy 4 raz w Indiach, wiec odsuncie sie, bo bilety kupimy wlasnie na dworcu.
No wiec mamy juz nasze bilety do Gorakhpur, dzis wieczorem ruszamy w strone granicy z Nepalem, zapewne z jakas przerwa na nocleg po drodze.
A wczoraj i dzis Delhi. Wczoraj wystarczylo czasu glownie na odespanie lotu.
W ogole catering w British airways na trasie Berlin Londyn byl imponujacy, dostalismy po paczce jakichs starych chrupek na lunch i tyle. Przez reszte lotu czekalysmy na cos wiekszego do zarcia, zeby ostatecznie porzucic ta nadzieje, gdy nasz airbus wyladowal ma plycie lotniska Heatrow. Zjadlysmy dopiero na lotnisku, wydajac rownowartosc naszego dwudniowego indyjskiego budzetu. No ale obawialysmy sie, ze- jesli utrzyma sie tendencja z pierwszego lotu- to na trasie Londyn Delhi dostaniemy rowniez paczke chrupek, tylko moze troche wieksza.
Kolejny lot uplynal juz w calkowicie "domowej" atmosferze, oprocz nas i paru niepolskich bialasow w samolocie sami Indusi. Moim sasiadem z fotela obok zostal dostojny Sikh, biedaczek byl wstrzasniety widokiem bialaski, ktora oglada nieprzyzwoite filmy ( " Milosc w czasach zarazy") i raczy sie bialym winem. A juz najbardziej przerazilo go gdy zaczelam kichac. "I hope it's not swine flue" powiedzial. No coz. So do I.
No, ale kiedy wyladowalismy, to na lotnisku Indiry Gandhi czekaly juz na nas ekipy lekarzy w bialych maseczkach, ktore odbieraly od nas wypelnione formularze dotyczace stanu naszego zdrowia i miejsca skad przybylismy. Wszystko zorganizowane bylo w "mega-precyzyjnym" indyjskim stylu- mozna bylo miec pewnosc, ze ci, ktorzy do tej pory nie zachorowali na bank zaraza sie od nosicieli wrednego wirusa;) czekajac wieki w otoczeniu kichajacych ludzi. My na ta okolicznosc przywdzialysmy nasze maseczki, co upodobnilo nas do znudzonych lekarzy i sprawilo, ze grozba zarazenia sie swinska grypa ustapila grozbie uduszenia. Kazano nam tez wypelnic formularz o planach dalszej podrozy i miejscu nolegu- ale potem nikt juz nie interesowal sie czy je oddajemy czy zabieramy ze soba. Welcome to India:) Aaaa, a pan sasiad z miejsca obok, ten ktory obawial sie, ze zarazi sie ode mnie swinskim wirusem zostal zatrzymany przy stanowisku medycznym, gdyz przybyl z Kanady- kraju, gdzie grypa szleje:)
Po przylocie odsypilaysmy dluga podroz w naszym pieknym pokoju, o ktorym Ania mowi, ze jest stylizowany na stary, kolonialny styl.
IMG_1886.jpg
Moim zdaniem jest nieco przestylizowany, i tak np. grzyb na scianie moglby zajmowac mniejsza powierzchnie, a nie sufit i dwie sciany. Za to czesc sypialna byla niewatpliwie pozostawiona sama sobie, autentycznosc poduszki i przescieradla nie zostala skalana przez tak wulgarne czynnosci jak pranie. Jedynym nowoczesnym elementem w naszym krolewstwie na 2 dni jest 100 kanalowy telewizor. A jest co ogladac, dowiedzialysmy sie miedzy innymi, ze w stanie Tamil Nadu na poludniu Indii 2000 kobiet zostalo zbiorowo wychlostanych, aby wyganc z nich demona, ktory sprawia, ze sa niezamezne.
Jakiez to szczescie, ze w tym roku jedziemy na polnoc, w wielkie gory Himalaje :D
[b]a oto nasz kolega z lazienki w kolonialnym apartamencie:D
IMG_1883.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
"Po co?!" tag:travellerspoint.com,2009-06-11:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=31&entryid=164102 2009-06-11T22:40:24Z 2009-06-11T22:40:24Z W domu to już nawet zaskoczenia nie było... Żadnego: "nigdzie nie pojedziesz", "to dziki kraj", "zwariowałaś". Nie było rozmów o wybuchających bombach i o tym, że ilość chorób na jakie można tam zapaść jest niepomiernie większa niż liczba szczepionek jakie powinnam powtórzyć. Nic o spadających samolotach, trzęsieniach ziemi, szczurach, powodziach i palącym słońcu. Wzbudziłabym zapewne większe zdziwienie, gdybym oznajmiła, że planuję odwiedzić zamek w Będzinie czy Pustynię Błędowską. Ale aż do tego stopnia mi nie odbiło ;) Po prostu lecę ... W domu to już nawet zaskoczenia nie było... Żadnego: "nigdzie nie pojedziesz", "to dziki kraj", "zwariowałaś". Nie było rozmów o wybuchających bombach i o tym, że ilość chorób na jakie można tam zapaść jest niepomiernie większa niż liczba szczepionek jakie powinnam powtórzyć. Nic o spadających samolotach, trzęsieniach ziemi, szczurach, powodziach i palącym słońcu. Wzbudziłabym zapewne większe zdziwienie, gdybym oznajmiła, że planuję odwiedzić zamek w Będzinie czy Pustynię Błędowską. Ale aż do tego stopnia mi nie odbiło ;) Po prostu lecę do Indii. Bilet już zakupiony. 29 września 2009. Tym razem z Berlina.
Ktoś ostatnio mnie zapytał: "po co?!" Nie widzę powodu, żeby odpowiadać. Tym, którzy wiedzą o co chodzi, po prostu nie trzeba. A tym, którzy nie wiedzą nie zamierzam tego tłumaczyć. Nie tylko dlatego, żem po staremu leniwa. Po prostu mam ich tam, gdzie nasza stara znajoma indyjska krowa sunąca z godnością przez ulice Delhi;)

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
... tag:travellerspoint.com,2008-09-13:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=30&entryid=128534 2008-09-14T14:59:30Z 2008-09-13T13:16:02Z No to się wykąpałam. Mogę wracać. [img= ... No to się wykąpałam. Mogę wracać.
IMG_9813.jpg
IMG_1107.jpg
IMG_9665.jpg
IMG_0448.jpg
IMG_1098.jpg
IMG_0540.jpg
IMG_0423.jpg
IMG_9647.jpg
IMG_9861.jpg
IMG_9874.jpg
IMG_0327.jpg
IMG_0547.jpg
IMG_0537.jpg
IMG_0517.jpg
IMG_0427.jpg
IMG_9695.jpg
IMG_0491.jpg
IMG_0665.jpg
IMG_0482.jpg
IMG_1334.jpg
IMG_0474.jpg
IMG_0459-1.jpg
Tylko wezmę tobołek i w drogę:)
IMG_0112.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Finito tag:travellerspoint.com,2008-09-09:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=29&entryid=127872 2008-09-14T14:44:31Z 2008-09-09T11:14:39Z Jeszcze tylko pare godzin...i konczymy Indie 2008. Taksowka na lotnisko umowiona, kasa do reszty wydana, nawet rezerwowe 20 $, ktore mialy zostac na lotnisko w Helsinkach poszly dzis na zarcie w Churchilu i ostatni shopping. Shopping w tym roku byl niezly, do tego stopnia, ze jak przechodzilysmy obok jakiegos straganu i gosciu krzyknal: "ok, bierz za 100!", to nawet nie pamietalysmy co ;) Nakupilam roznych dziwnych rzeczy, miedzy innymi mala biblioteczke ksiazek np. 5 za 20 zeta, co bylo zdecydowanie ... Jeszcze tylko pare godzin...i konczymy Indie 2008. Taksowka na lotnisko umowiona, kasa do reszty wydana, nawet rezerwowe 20 $, ktore mialy zostac na lotnisko w Helsinkach poszly dzis na zarcie w Churchilu i ostatni shopping. Shopping w tym roku byl niezly, do tego stopnia, ze jak przechodzilysmy obok jakiegos straganu i gosciu krzyknal: "ok, bierz za 100!", to nawet nie pamietalysmy co ;) Nakupilam roznych dziwnych rzeczy, miedzy innymi mala biblioteczke ksiazek np. 5 za 20 zeta, co bylo zdecydowanie wygorowana cena zwazywszy, ze byly chyba drukowane na papierze toaletowym. Choc w sumie papier toaletowy nie nalezy do najtanszych w Indiach. W efekcie bede wsiadac do samolotu z "torebka" o wymiarach 120 x 80 cm z wizerunkiem Ganeshy jako bagazem podrecznym. Do klimatu Aeroflotu to by pasowalo, ale tym razem lece Finnarem:) Dobrze, ze Ganesha patronuje takze niemozliwym przedsiewzieciom.

Wraz z Ania prowadzilysmy dosc burzujski tryb zycia, ale po jej wyjezdzie stoczylam sie zupelnie. Pobudka o 12:15 i to tylko dlatego, ze kolesie wstawiali okna w naszym dormie i mnie obudzili, w przeciwnym razie spalabym do tej pory. Zreszta ekipa byla bardzo mila, grzecznie zapytali czy juz wstaje czy moze jeszcze maja troche poczekac:)
Noca spanie bylo dosc mocno utrudnione. Najpierw okazalo sie, ze polowe lozka mam mokra, gdyz nalecialo na nia z mojego prania ( prace domowe nie sa moja najmocniejsza strona). Przenioslam sie wiec na gorna prycze, gdzie w sumie bylo bardzo milo, tylko, ze lozko sasiadowalo z dziura, ktora pozostala po oknie,
a biorac pod uwage moje mozliwosci i to, ze dormitorium znajduje sie na 2 pietrze, nie byla to najlepsza miejscowka. Zlazlam na dol na sucha polowe i juz mialam zasypiac, ale nagle ktos zaswiecil mi czolowka w oczy:) Gornik? TOPR przybyl na ratunek? :) niestety nie. To moja sasiadka z pryczy obok, buddystka, zaczela medytowac nad swietymi ksiegami i obrazkiem Panchen Lamy. Nie wiem jak ona, ale ja doznalam oswiecenia:) Potem juz tylko monsun zalal mi druga polowe lozka, ktora oszczedzilo pranie.

Po ponad miesiacu troche dziwnie jest zostac samemu, jednak w Indiach oczywiscie nie ma mozliwosci cieszyc sie samotnoscia, gdyz co chwile ktos podchodzi i chce mnie wybawic od tak nieszczesnego losu jakim jest samotne lazenie po Bombaju. Jesli chodzi tylko o proste pytania typu jak masz na imie, skad jestes , to jeszcze nie jest tak zle, ale niestety trafialy sie i pytania prostsze. W supermarkecie poznalam kolesia z Kazachstanu, muzyka ktory przyjechal tu na koncert, styl i uroda faceta z dicho polo. Zaprosil mnie do siebie do hotelu. Nie skorzystalam. Jakby ktos reflektowal to hotel YMCA, pokoj 112, pytac o Mishe.
A do tego trwa Ramadan, wieczorkiem osaczyl mnie kolo w "szlafroku", wygladajacy tak jakby wlasnie ruszal na pielgrzymke do Mekki i zapytal czy moglabym moze z nim pojsc do lozka. Widzac, ze nie zareagowalam wystarczajaco entuzjastycznie, choc smialam sie bardzo, powiedzial ,ze to zajmie tylko 5 minut! No niezle sie zareklamowal:) Gwoli wyjasnienia, nie chodze po ulicach w tym stroju kelnerki:)
Nie chce mi sie wyjezdzac, w sumie moglabym tu zostac, praca jest, kolesie
z agencji bolly szukaja, a Bombaj jest po prostu swietny, jego niezwykly klimat wcignal mnie strasznie, juz w czasie jazdy taksowka z lotniska. Mimo, ze ja nie lubie wielkich miast. Ale wlasnie tu, w trzecim najwiekszym miescie swiata, nie czuje sie jak przytlaczajacej metropolii. Tu jest chyba wszystko. To nie jest spalone sloncem, bezplciowe Delhi. Pasuje mi ten wilgotny, tropikalno-morski klimat. Roslinnosc. Zapach.
Teraz pewnie powinnam napisac po co wracam. Ale jak spiewal bohater Singh is king : "sorry, sorry, very, very sorry" ;) Bo nie mam pojecia.

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Bolly-debiut z wielkim hukiem! tag:travellerspoint.com,2008-09-07:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=28&entryid=127417 2008-09-15T21:30:30Z 2008-09-07T18:59:24Z "Dostana", najnowszy film Bollywood to ponoc najdrozsza produkcja. Najwieksze gwiazdy, wielkie studia, tancerze, dziesiatki statystow... no wlasnie. Najnowsze wydarzenia, ktore mialy miejsce na planie filmowym pozwalaja twierdzic, iz dobor tych ostatnich jest zdecydowanie najslabsza czescia tego przedsiewziecia:) Choc po przyjezdzie do Bombaju dostalysmy angaz w serialu kostiumowym, to jednak nie mialysmy okazji pojawic sie na jego planie. Okazalo sie bowiem, iz z powodow technicznych zdjecia sa przelozone na dzien nastepny. Nie oznaczalo to jednak, z ... "Dostana", najnowszy film Bollywood to ponoc najdrozsza produkcja. Najwieksze gwiazdy, wielkie studia, tancerze, dziesiatki statystow... no wlasnie. Najnowsze wydarzenia, ktore mialy miejsce na planie filmowym pozwalaja twierdzic, iz dobor tych ostatnich jest zdecydowanie najslabsza czescia tego przedsiewziecia:)

Choc po przyjezdzie do Bombaju dostalysmy angaz w serialu kostiumowym, to jednak nie mialysmy okazji pojawic sie na jego planie. Okazalo sie bowiem, iz z powodow technicznych zdjecia sa przelozone na dzien nastepny. Nie oznaczalo to jednak, zaprzepaszczenia szans na bollywoodzka kariere. Kiedy chcialysmy jakos zaplanowac sobie dzien osaczylo nas 3 agentow, kazdy z innej firmy wyszukujacej statystow. Kazdy mial dla nas inna propozycje, tylko w jednej kwestii byli zgodni- pozostali to idioci. Kiedy juz prawie sie o nas bili, zadecydowalysmy, iz nastepnego dnia zaliczymy ten historyczny serial, a teraz shopping i wizyte w sadzie. O tej ostatniej napisze tylko tyle, iz zakonczyla sie w taki sposob, ze nigdy bym tego nie przewidziala.
Wracajac z zakupow napotkalysmy kolesia, ktory zaproponowal nam udzial w najnowszym filmie Bolly. "Bedzie Abishekh Bachchan, Priyanka Chopra i inne wielkie gwiazdy- zachecal- autobus ze statystami jedzie z Colaby, ale wy nie wsiadajcie tutaj, bo wiem, ze jestescie umowione na serial i jak tamten agent sie dowie, ze was mu podebralem to mnie zabije. Badzcie pod MacDonald's kolo CST Station, zaplace wam extra za taxi. Ale taksowke wezcie nie spod hotelu tylko zlapcie gdzies za rogiem! "-przekonywal. No to sie zgodzilysmy. W koncu najwieksza produkcja bolly to nie jakis tam serial.
Nastepnego dnia stawilysmy sie w umowione miejsce, skad wesolym autobusikiem z grupa innych bialasow ruszylismy do miasteczka bollywood.
Jeszcze w autobusie nasz agent prosil, zeby kazdy wpisal sie na liste, podajac przy okazji narodowosc. Oczywiscie musialysmy przejrzec te liste aby ustalic pochodzenie innych przyszlych gwiazd bolly. Po chwili autobus wypelnily krzyki: "hej Polska!" Taka byla nasza reakcja na napis Poland na liscie. No co w koncu " very good counrty, my friend;)" Miejsca na tylach autobusu zajmowalo 3 facetow z Polska wlasnie. Nasz agent ostrzegl nas od razu, ze sa oni very bad boys. Ech, po wspolnym dniu pracy nie pozostaje mi nic innego jak tylko przyznac mu racje;)Pozdrowienia chlopcy :):):)

Po przybyciu na miejsce podzielili nas na grupy w zaleznosci od plci. I tak kazda grupa miala do zaliczenia pare pokoikow, najpierw wybor strojow, butow, bizuterii, potem makijaz, wlosy, a w koncu na plan. W pierwszym pokoju stal facet, ktory mial w oczach te moc, ze raz spojrzal na osobe i juz wiedzial, co delikwent ma zalozyc. Mnie wystarczylo jedno spojrzenie na sukienke, ktora wybral dla mnie koles i wiedzialam, ze mimo przeludnienia w Indiach niektore etaty nie sa dobrze obsadzone. Niestety moje protesty na nic sie zdaly, mialam zalozyc wlasnie ta sukienke i przyjsc po reszte. Ania nie czekala, az koles jej cos wybierze zlapala najpiekniejsza kiecke i poleciala mierzyc. Ja rowniez powloklam sie w strone przymierzalni, zywiac nadzieje, ze kiecka jednak nie jest tak fatalna. Nadzieje okazaly sie plonne, sukienka ogladana w kazdym lustrze w przymierzalni byla okropna, no moze poza moim malym lusterkiem, gdyz tam w ogole nie bylo jej widac. Wrocilysmy po buty, jedyne pasujace do mojej sukienki sie rozpadly, zapewne dlatego, iz towarzystwo takiego stroju oznaczalo dla nich los gorszy od smierci. Po chwili facet wymyslil, iz mamy obydwie zalozyc stroje kelnerek. Ania odmowila przebrania sie, a wyraz jej twarzy nie pozwalal zapomniec, iz jest to kobieta, ktora nosi otwarty noz w plecaku( glownie dlatego, iz obie nie wiemy jak go zlozyc:))
Tak czy inaczej sukienke trzeba by sciagac z niej sila. Stroj kelnerki nie okazal sie o wiele lepszy niz ta nieszczesna kiecka. Zapewne projektowal go ktos, kto miewa erotyczne fantazje z kelnerkami w roli glownej, mial jakis pomysl, ale w koncu braklo mu odwagi. Na stroj skladaly sie biala bluzka, z tkaniny w ktorej nie sposob bylo by oddychac nawet w klimacie arktycznym, krotka spodniczka oraz kamizelka z cekinami. Dopelnienie mialy stanowic czarne buty, ale jedyne dostepne byly w numerze 36. Wyslali mnie wiec do pokoju, gdzie mialbyc robiony makijaz.
Picture_002.jpg
makijaz bolly( boli;) )
Zajmowali sie tym faceci. Coz, badania naukowe dowodza, iz daltonizm o wiele czesciej dotyka mezczyzn niz kobiety, wiec nie ma sie co dziwic, ze trafil mi sie stylista daltonista. Nie mowie, jako jednorazowe doswiadczenie oki, ale raczej nie zamierzam malowac powiek na pomaranczowo, a ust w kolorze o zwyczajowej nazwie "typowa ruska szminka".
Picture_0011.jpg
w szponach daltonisty
Zreszta po tych wszystkich zabiegach stwierdzilam, ze stylisci bollywood przynajmniej ci, ktorzy zajmuja sie statystami na emeryturze trafiaja do Aeroflotu, a co lepsi do Warsu:) Bo wlasnie tak sie czulam, jak stewardesa bardzo tanich lini lotniczych. I nadal nie mialam butow, co jak sie pozniej okazalo nie bylo znow takie zle. Poniewaz po chwili facet od "pieknej sukienki" przyniosl mi mega szpile o jakiej 2 numery za male i kazal je zalozyc
i przejsc sie powoli. Kiedy po przejsciu jakichs 2 metrow zachwialam sie niebezpiecznie powiedzial: "jest OK, ale musisz chodzic bardzo wolno, tak jak robot:)"
Krotka spodniczka, wysokie szpilki, obowiazki kelnerki. To po prostu nie moglo sie dobrze skonczyc!Zdj_cie073.jpg
Na planie okazalo sie , ze krecimy teledysk. Tancerki tancza, laski w kieckach i faceci w garniturach siedza przy stolikach, jedza i pija, a kelnerki i kelnerzy ( jeszcze 3 chlopakow i jedna laska, ktora potem zwiala- jak sie okazalo wiedziala co robi!) beda ich obslugiwac. Tak w ogole to ja to mam szczescie, nie?
Z wielkich gwiazd najpierw pojawili sie Priyanka i Bobby Deol ( bardzo mily facet). Zaczelo sie od krecenia jakiejs sceny typu smutny Bobby, wesola Priyanka, tancerze. Ania i inni, ktorzy mieli robic za gosci knajpy zostali posadzenie przy stolikach, a my ludzie pracy poczatkowo nie mielismy zatrudnienia. Powtorki, powtorki, nastepna scena, znowu to samo. Pojawil sie Abishekh:)hmmmmmmm. Albo nawet HMMMMMMMMMMM.
Potem obiadek, kolejne sceny i..w koncu przyszedl czas na mnie!
Oczywiscie, ze to bylo jasne od samego poczatku...Wysokie szpilki, cholernie ciezka taca, na niej trzy wysokie kieliszki na bardzo cienkich nozkach:)
Wyobrazcie to sobie, wielkie studio, swiatla, przy stolikach mnostwo osob, w tym najwieksze gwiazdy. Cisza na planie. Kamera. Akcja! Oj byla akcja!!!!!!!!!!!!W tej blogiej ciszy zaczelam isc z taca, w pewnym momencie poczulam, ze nie jest dobrze, rozjechalam sie na szpilkach, stracilam rownowage, rece mi zadrzaly i jeden kieliszek wystrzelil w gore i upadl z wielkim hukiem! Krecimy dalej. Za drugim razem to dopiero pokazalam na co mnie stac, goscie z najblizszego stolika zostali ochlapani mieszanka coli i wody imitujaca alkohol. Nawet Charlie Chaplin nie mial tak zywo reagujacej publicznosci! Podchodzi do mnie jakis facet i pyta co jest grane. Ja na to, ze taca za ciezka i szpile za wysokie i nie dam rady. Facet idzie po inna tace! Ja mam dylemat czy dawac dyla na oczach calej ekipy czy moze tylko schowac sie pod stol. Mowie, ze nie dam rady! Gosciu mowi, ze ktos musi byc kelnerem, ja konsekwentnie odmawiam...W koncu wyciagaja kolesia zza baru i daja mu ciuchy kelnera. A ja musze tylko przejsc przez cala wielka sale za ow bar. Nie, tym razem sie nie przewrocilam. Reszte zdjec spedzilam w swoim milym "okopie", gdzie grzecznie mieszalam driny. I nikt nie widzial, ze szpilki leza porzucone za barem:)
Zdj_cie074.jpg
Ale kase dostalam po ciezkim dniu pracy. Ania dzis w nocy leci do domu, ja zostaje jeszcze dwa dni. No chyba, ze zostane w Bombaju, w sumie moglabym tu mieszkac, tylko kasa sie konczy( dzis calodzienne zakupy, zakupilam miedzy innymi tabliczke na drzwi z moim imieniem i nazwiskiem po arabsku i zamierzam ja powiesic jak tylko bede miala WLASNE DRZWI).
Ale moze znajde tu prace. Jako kelnerka?:)

Do linkow dorzucilam trailer z "naszego" filmu Dostana, niestety bez najlepszych scen z moim udzialem

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Trasa tag:travellerspoint.com,2008-09-04:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=27&entryid=127125 2008-09-14T14:43:18Z 2008-09-04T18:27:36Z No i petelka zrobiona, znow w Bombaju. Wrzucam mapke, jakosc zadna, ale jako pogladowa moze byc. Dla bardziej zainteresowanych mapka na my trips. ... No i petelka zrobiona, znow w Bombaju. Wrzucam mapke, jakosc zadna, ale jako pogladowa moze byc. Dla bardziej zainteresowanych mapka na my trips.
mapamagda.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Rodacy do pracy! tag:travellerspoint.com,2008-09-04:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=26&entryid=127115 2008-09-14T14:43:03Z 2008-09-04T17:58:47Z No i koniec wakacji. Jutro na 7:30 do pracy. Marnie placa i trzeba wczesnie wstac, ale przynajmniej dostane ubranie robocze:) a konkretnie stroj z epoki- XIX wiek:) Bedzie to bowiem serial telewizyjny z epoki kolonialnej. Praca jak zwykle czekala w Salvation Army, zaraz po naszym przybyciu- 30 godzin jazdy z Kochin, nigdy w zyciu nie bylam tak brudna, no moze po trasie New Jaipalguri- Jaipur:) tym razem jednak mialysmy swoje "parapeciki", zadnej waiting list tylko rezerwacja jak trza. Zal mi bylo ... No i koniec wakacji. Jutro na 7:30 do pracy. Marnie placa i trzeba wczesnie wstac, ale przynajmniej dostane ubranie robocze:) a konkretnie stroj z epoki- XIX wiek:)
Bedzie to bowiem serial telewizyjny z epoki kolonialnej. Praca jak zwykle czekala w Salvation Army, zaraz po naszym przybyciu- 30 godzin jazdy z Kochin, nigdy w zyciu nie bylam tak brudna, no moze po trasie New Jaipalguri- Jaipur:) tym razem jednak mialysmy swoje "parapeciki", zadnej waiting list tylko rezerwacja jak trza. Zal mi bylo opuszczac Kerale, ale coz, kiedys trzeba isc do roboty. Czolem ludzie pracy, od dzis jestem jedna z Was!

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Ostra laska tag:travellerspoint.com,2008-09-02:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=24&entryid=126770 2008-09-14T14:41:26Z 2008-09-02T17:50:08Z Dawno, dawno temu, za gorami, za lasami, plantacjami herbaty w Forcie Kochi, tam gdzie wybrzeze zdobia chinskie sieci rybackie a dzieci grzecznie chodza do szkoly Miala miejsce straszna historia Zyl tam koles, ktory mienil sie Krolem Swiata twierdzil, ze zadna laska nie oprze sie je ... Dawno, dawno temu, za gorami, za lasami, plantacjami herbaty w Forcie Kochi, tam gdzie wybrzeze zdobia chinskie sieci rybackie
Picture_003.jpg
a dzieci grzecznie chodza do szkoly
Picture_0052.jpg
Miala miejsce straszna historia
Picture_120.jpg
Zyl tam koles, ktory mienil sie Krolem Swiata
Picture_129.jpg
twierdzil, ze zadna laska nie oprze sie jego urokowi, bardzo dbal o siebie
Picture_0531.jpg
no a czapke to napewno mial najwieksza:)
Picture_135.jpg
Pewnego razu zobaczyl naprawde niezla laske:)
Picture_169.jpg
Ale zachowal kamienny wyraz twarzy;)
Picture_131.jpg
Skrotowo przedstawil jej cele zyciowe, ktorych nie byla swiadoma i czas ich realizacji ( dzis o 7), jednak ona zareagowala jakos dziwnie
Picture_149.jpg
"Spadaj papuasie!"
Nasz krol swiata miotal sie i wsciekal, a wraz z nim jego urazona meska duma, odkryl tez w sobie nowe talenty, zaczal na przyklad przepowiadac przyszlosc swej zimnej wybrance "Skonczysz na smietniku"
Ona poczatkowo nawet sie tym przejela
Picture_179.jpg
ale po namysle zdecydowala sie wyslac Krolowi Swiata wiadomosc, ze spotkanko o 7 aktualne
Ten przyjal to z zadowoleniemPicture_196.jpghehehe
Jednak, gdy wybila 7 spotkala go niemila niespodzianka, zamiast jego boskiej wybranki pojawil sie ten oto pan
Picture_202.jpg
w jakby nienajlepszym nastroju
A oto ostatnia fotka naszego Krola Swiata
Picture_201.jpg
A moral z tej historii takiPicture_020.jpg
zeby z niektorymi laskami nie zadzierac
Picture.jpg
Taka to skrocona wersje Mahabharaty widzielismy dzis w teatrze Kathakali w Fort Kochi, sorry za jakos zdjec, ale bylo ciemno, a mam ISO 800 tylko.

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Strajk! tag:travellerspoint.com,2008-09-01:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=23&entryid=126582 2008-09-14T14:40:56Z 2008-09-01T15:40:41Z No i dupa zimna! Wiesci o tym, ze zamierzam zostac w Munnarze rozniosly sie blyskawicznie i efektem dzisiejszy strajk! Za rozgloszenie moich planow zapewne ponosi odpowiedzialnosc wlasciciel kafei w ktorej przesiadujemy popoludniami i gdzie jako najlepsza klientela( ostatnio 3 godziny, bagatela) co piec minut dostajemy slodycze, kawe, herbate, owoce, prezenty, a ostatnio nawet gosciu wlaczyl mi radio Katowice. Pewnie myslal naiwny, ze tesknie za tym! No nic to, probuje zagluszyc to YouTubem ( Hasta siempre commendante- Buena Vista Social Club, ... No i dupa zimna! Wiesci o tym, ze zamierzam zostac w Munnarze rozniosly sie blyskawicznie i efektem dzisiejszy strajk! Za rozgloszenie moich planow zapewne ponosi odpowiedzialnosc wlasciciel kafei w ktorej przesiadujemy popoludniami i gdzie jako najlepsza klientela( ostatnio 3 godziny, bagatela) co piec minut dostajemy slodycze, kawe, herbate, owoce, prezenty, a ostatnio nawet gosciu wlaczyl mi radio Katowice. Pewnie myslal naiwny, ze tesknie za tym! No nic to, probuje zagluszyc to YouTubem ( Hasta siempre commendante- Buena Vista Social Club, wplyw tutejszych czerwonych flag?).
Strajk mial ten skutek, ze miasteczko Munnar wymarlo, wszystko bylo zamkniete, podobno nawet autobusy nie jezdzily. Wobec czego po burzujsku zafundowalysmy sobie obligatoryjna wycieczke fakultatywna:). Wycieczki krajoznawcze to naprawde oblig w Munnarze, gdzie doslownie kazdy mieni sie przewodnikiem, a jak jeszcze ma riksze to juz prawie biuro podrozy. Generalnie nie lubie tego typu atrakcji, ale i tak w naszych planach byl Top Station czyli najwyzej polozony w okolicach punkt na granicy Kerali i Tamil Nadu z widokiem na szczyty Ghatow Zachodnich, 34 km od Munnaru, a skoro autobusy nie kursowaly to pozostala riksza. Nasza nosila swoisko brzmiace miano Jesus, co przywodzilo mi na mysl naszego jeepa z Sikkimu z 2005 roku, opatrzonego napisem Jezus save us, ktorego sens w pelni rozumialo sie dopiero nad przepasciami Himalajow. Dzis jednak obylo sie bez tego typu przezyc religilnych, grozilo nam co najwyzej ladowanie w herbacie.Picture_064.jpg
Nasz przewodnik potraktowal swoje zadanie bardzo odpowiedzialnie i w drodze na Top Station postanowil pokazac nam wszystkie mozliwe atrakcje, z ktorych tylko niektore udalo mi sie uwiecznic na zdjeciach, gdyz akurat siadly mi baterie w aparacie. Po drodze co prawda udalo mi sie kupic indyjskie paluszki firmy Eveready, ale wystarczyly na 4 fotki. W sumie nalezalo sie tego spodziewac, w koncu reklamuje je Amitabh Bachchan czyli "Stary", a czasy kiedy on byl ever ready juz dawno minely;)
Do atrakcji nalezaly pola herbaciane wraz z zawartoscia, czyli ekipa zbierajacych herbate kobiet, ktore godzily sie na fotki, ale bardzo baly sie swojego menadzera. Zreszta mialy czego, gdyz kiedy zobaczyl nas z aparatami skoczyl w nasza strone i kazal nie przeszkadzac w pracy.
Picture_042-1.jpg
Picture_043.jpg
W pewnym momencie naszej wycieczki nasz przewodnik zaczal sie goraczkowo rozgladac. Kiedy zapytalysmy czego tak wypatruje powiedzial, ze dzikich sloni, ze wlasnie w tym miejscu wczoraj wieczorem wracajac do domu widzial jednego. Coz, majac w pamieci jego stan sprzed dwoch dni, kiedy zawozil nas do hotelu, bylam sklonna uwierzyc, ze wieczorami widuje biale slonie spiewajace Singh is king. Ale po chwili zatrzymal riksze i pokazal palcem na przeciwlegly brzeg jeziora. Byly tam. Szare i milczace, ale byly:)
Picture_033.jpg
te male punkciki to slonie, naprawde
Picture_029.jpg
tyle zooma
A na tzw. echo point spotkalysy inne stado, jeszcze bardziej dzikie. Mianowicie byla to grupa dzikich Indusow, ktorzy na nasz widok zawolali dance foto i zaczeli tanczyc:) Niestety nie byl to moment, gdy moj aparat byl ready:(
Na Top Station udalo nam sie trafic na super pogode, oto widoki:
Picture_049-1.jpg
Picture_058.jpg
Picture_056.jpg
Picture_062.jpg
Picture_067.jpg
Picture_065.jpg
A po tym jakze wyczynowym trekkingu zjechalysmy do miasta, gdzie nadal byl strajk, ktory mial sie skonczyc o 18. Przez kilka godzin wyobrazalam sobie te wszystkie pyszne rzeczy, ktore zamowie w naszej ulubionej munnarskiej knajpie. Jak strasznie zabrzmiala informacja, ze ta i zadna inna knajpa jednak nie beda czynne. Jedyny ratunek stanowili dwaj kolesie z wozkiem serwujacy fried rice i fried noodles. Chcac niechcac skorzystalysmy z ich oferty. Problem, ktore z rozpadajacych sie krzesel wybrac rozwiazal sie szybko, gdyz okazalo sie, ze kolesie serwuja jedzenie tylko na wynos. Makaron zostal zapakowany w gazetke, dokupilysmy do tego pepsi i 2 widelce u faceta w sklepie z zelastwem (10 Rs./each) znalazlysmy mile miejsce na schodach kosciola, gdzie probowalysmy zjesc nasza kolacje. Jednak wyzere mialy tylko komary, ktore nas zaatakowaly. Zarcie bylo tak ostre, ze balam sie o widelec. Ale przynajmniej nie bylo w nim zadnych zarazkow, ameby czy innych takich. Nic by tam nie wyzylo.
nasza "restauracja" na schodach
Picture_072.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Zegnajcie, musze tu zostac! tag:travellerspoint.com,2008-08-31:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=22&entryid=126437 2008-09-14T14:39:56Z 2008-08-31T12:47:11Z Piekna przyroda, cudowni, radosni ludzie, herbatka to wystarczajace powody, aby zostac w Kerali. Ja znalazlam jeszcze jeden...Keralski ideal mezczyzny, tutejszy idol, jest wszedzie, w filmach, na plakatach, w reklamach, serialach, teledyskach i w moich marzeniach:) Wielki hicior z Kerali a do linkow dodalam taniec w wykonaniu Vijaya, kolesia z Tamil Nadu, ten to jest super:) element zaskoczenia po kilunastu sekundach k ... Piekna przyroda, cudowni, radosni ludzie, herbatka to wystarczajace powody, aby zostac w Kerali. Ja znalazlam jeszcze jeden...Keralski ideal mezczyzny, tutejszy idol, jest wszedzie, w filmach, na plakatach, w reklamach, serialach, teledyskach i w moich marzeniach:)
lal.jpg
Wielki hicior z Kerali
Picture_0781.jpg
a do linkow dodalam taniec w wykonaniu Vijaya, kolesia z Tamil Nadu, ten to jest super:) element zaskoczenia po kilunastu sekundach klipu
A tu Vijay uwieczniony na jednym z munnarskich sklepowPicture_070.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Herbatki? tag:travellerspoint.com,2008-08-31:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=21&entryid=126435 2008-09-14T14:39:31Z 2008-08-31T12:00:55Z Pozwolcie, ze ujme to w ten sposob: [img=http://www.trave ... Pozwolcie, ze ujme to w ten sposob:
IMG_1114.jpg
Indien_2008_989.jpg
Indien_2008_1154.jpg
Indien_2008_1143.jpg
Indien_2008_1106.jpg
Indien_2008_1084.jpg
Indien_2008_1070.jpg
Indien_2008_1086.jpg
Indien_2008_1129.jpg
Indien_2008_1075.jpgIndien_2008_1080.jpg
Indien_2008_1065.jpg
Indien_2008_1076.jpg
Indien_2008_1144.jpg
Indien_2008_1178.jpg
postaram sie
choc ostatanio troche mi odbija
Indien_2008_1175.jpg
Indien_2008_1162.jpg
Indien_2008_1161.jpg
Indien_2008_1165.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Hotel Zacisze tag:travellerspoint.com,2008-08-30:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=20&entryid=126346 2008-09-14T14:38:56Z 2008-08-30T16:06:49Z You can check out any time you like, but you can't never leave...nie tylko z Hotelu California, ale i z Varkali. Nie wiem do konca co to jest (zanim jeden z drugim napiszecie, ze to starosc, miejcie na wzgledzie, ze niedlugo wracam do Polszy ) ale niewatpliwie cos sie u mnie zmienilo do tego stopnia, ze lansersko-lesersko-hipisowskie klimaty nad brzegiem morza mnie tak wciagnely. W ciagu tych 3 dni nie nudzilam sie ani przez chwile, a problemy czy zamowic lasagne ... You can check out any time you like, but you can't never leave...nie tylko z Hotelu California, ale i z Varkali. Nie wiem do konca co to jest (zanim jeden z drugim napiszecie, ze to starosc, miejcie na wzgledzie, ze niedlugo wracam do Polszy ) ale niewatpliwie cos sie u mnie zmienilo do tego stopnia, ze lansersko-lesersko-hipisowskie klimaty nad brzegiem morza mnie tak wciagnely. W ciagu tych 3 dni nie nudzilam sie ani przez chwile, a problemy czy zamowic lasagne czy penne oraz jakie lassi wybrac to nie takie znowu male miki. A jak dodac, ze wszystko to w pieknych okolicznosciach przyrody i przy dzwiekach muzy z lat 60, Boba Marleya, Manu Chao oraz blusika to juz nawet sama sie sobie nie dziwie. Raczej temu, ze wogole wyjechalam stamtad. Dobrze, ze opuszczalismy Varkale bladym switem, kiedy nawet rikszarze spali, bo wystarczylby zapach spagetti z pierwszej lepszej knajpy, a siedzialabym tam nadal...
Indien_2008_858.jpg
Jednak trzeba bylo ruszyc dalej ku miejscom o mniej hippisowskim charakterze. Jednak myli sie ten kto bedzie twierdzil, ze ostro ruszylysmy z plecaczkami na jakis trekking czy cos podobnego( rada z pierwszego nawiasu nadal aktualna!). Bowiem naszym kolejnym celem byly piekne kanaly Kerali.
Indien_2008_881.jpg
Z Kerali pociagiem do Kottayam, o ktorym to miescie Lonely Planet mowi miedzy innymi, iz znalezienie tam taniego noclegu jest bardzo trudne, przy czym wymienia same o cenach powyzej naszych mozliwosci i checi ( czytaj 5 zeta). Jednak jako, ze spieszno nam bylo na kanaly, wiec chcialysmy tylko zrzucic graty w byle hotelu, wobec czego spytalysmy rikszarza czy zna moze jakis tani hotel. Jego reakcja: vegetarianski czy nie? potwierdzila, iz znane nam z Tamil Nadu zwyczaje nazywania hotelem restauracji obowiazuja i w Kerali. Nie mowie, ze mnie to jakos strasznie szokuje ( po salonach fryzjerskich w Chinach skad klient wychodzi duzo bardziej ustatysfakcjonowany niz w innych tego typu placowkach w innych czesciach swiata:)- kto byl wie o czym mowie-juz mnie nic nie zdziwi:) ).
Indien_2008_911.jpg
Hotele w Kottayam nadawaly sie wiec do tego, aby tam cos zjesc a inne byly za drogie i za oblesne. Choc musze przyznac, ze po jakies pol godzinie lazenia z gratami w piekacym sloncu stwierdzilysmy, ze zaczely zaskakujaco zyskiwac na urodzie. Wrocilysmy nawet do jednego, ale tam honorowy peronel wolal nie zarobic majac w pamieci, ze kiedys go nie chcielismy...
Partia trzyma sie mocno
Indien_2008_896.jpg
Pozostal nam tylko hotel Ambasador, ktory odstraszal nas juz sama nazwa ( pewnie bedzie drogo). Juz od wejscia bylo jakos inaczej. Wszyscy sie usmiechali:) dzieki temu nasze obawy o cene jeszcze wzrosly. Kto sie tak usmiecha za free?! Nie bylo jednak tak zle. Zostalysmy. Najlepsza byla restauracja rodem z Monthy Pythona, z 6 kelnerami w bialych koszulach i pod mucha, komputerem do rachunkow oraz plastikowymi krzeslami. Naszym ulubionym kelnerem zostal Bazyl, sobowtor Bazyla Faulty z Hotelu Zacisze:), choc swoj pierwowzor przypominal tylko z wygladu, bo poza tym byl chlopak bardzo pomocny:)
Jest i Che
Indien_2008_873.jpg
Zaraz po szybkiej wizycie w restauracji zostawilysmy Bazyla i spolke i udalysmy sie na przystan. Celem- splyw kanalami do Alleppy. Na przystani okazalo sie, ze prom juz odplynal, wiec po burzujsku wynajelysmy lodke. I to taka w ktorej nie tylko sie plynie, siedzi, ale i lezy (piekny to wynalazek, do kolekcji obok ruchomych chodnikow, ktore mi sie kiedys marzyly;)) Tak wiec przelezalysmy 3,5 godziny od czasu do czasu unoszac nieco reke z zoomikiem:)
Indien_2008_930.jpg
Powrot juz nieco w mniej burzujskim stylu za 10 rupii za to z dolaczonymi atrakcjami w postaci wielbiciela bialasek, ktory golnal sobie nieco za duzo toddy( jeszcze nie probowalam, jak tylko to zrobie recenzja sie pojawi)
Indien_2008_907.jpg
Jednak, jesli nie liczyc drobnych pijaczkow, mieszkancy Backwaters i w ogole wszyscy w Kerali sa przemili, pogodni, usmiechnieci i skorzy do pomocy. Ten sielski obraz burzy tylko fakt, iz tutejszym idealem mezczyzny jest gwiazdor kina wygladajacy jak gorsza i ciezsza wersja Krzysztofa Krawczyka:) na dodatek ten image tutaj wydaje sie byc powszechnie obowiazujacy.
Indien_2008_738.jpg
Indien_2008_940.jpg
Indien_2008_886.jpgIndien_2008_880.jpg
palmy rosna grzecznie
IMG_0846-1.jpg
a tutaj palma indywidualistka
Indien_2008_848.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Nie ma letko;) tag:travellerspoint.com,2008-08-27:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=19&entryid=125927 2008-09-14T14:38:21Z 2008-08-27T13:51:45Z Pobudka o 12:30 Kapiel Sniadanko z widokiem na Morze Arabskie Spacerek Plaza Zakupy Spacerek Necik Rybka Ehhh, nie ma letko, oj nie ... Pobudka o 12:30
Kapiel
Sniadanko z widokiem na Morze Arabskie
Spacerek
Plaza
Zakupy
Spacerek
Necik
Rybka
Ehhh, nie ma letko, oj nie

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
Pucio pucio, czyli jestesmy na wczasach tag:travellerspoint.com,2008-08-26:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=18&entryid=125774 2008-09-14T14:37:27Z 2008-08-26T14:30:05Z Varkala. Stan Kerala. Poludniowo-zachodnie wybrzeze. Pora deszczowa;) [img=h ... Varkala. Stan Kerala. Poludniowo-zachodnie wybrzeze. Pora deszczowa;)
Picture_010-1.jpg
Picture_031-1.jpg
Picture_025-1.jpg
Picture_0051.jpg
Picture_013.jpg
Picture_019.jpg
Picture_052.jpg
Picture_058-1.jpg
Picture_078.jpg
BEZ ODBIORU:)

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>
To juz jest koniec... tag:travellerspoint.com,2008-08-25:/blog/?domain=durgama&thisblog_entryid=17&entryid=125650 2008-09-14T14:36:54Z 2008-08-25T16:00:14Z O NIE, JUZ TU SA! ZNOWU ONE?!!! KTO TAKI??? A...MADZIA I ANIA NO TO WITAMY W/NA KONCU [img=http://www.travellerspoint.com/photos/164445/Picture_742 ... O NIE, JUZ TU SA! Picture_778.jpg
ZNOWU ONE?!!!Picture_701.jpg
Indien_2008_945.jpg
Indien_2008_946.jpg
KTO TAKI???Picture_708.jpg
A...MADZIA I ANIAPicture_709.jpg
NO TO WITAMY W/NA KONCU Picture_742.jpg
Koniec Indii. Kanyakumari.
Picture_679.jpg
Indusi pozuja na "zbiegu trzech wod": Oceanu Indyjskiego, Morza Arabskiego i Zatoki Bengalskiej
Picture_636.jpg
A slonce osmiela sie zachodzic w tak kiczowaty sposob, skandal;)!
Indien_2008_947.jpg
Indien_2008_948.jpg
Picture_838.jpg

Comment on this entry | Tweet this | Your own free travel blog | More Travellerspoint blogs

]]>