Travellerspoint Blogi z podróży

Bolly-debiut z wielkim hukiem!

Bombaj, Maharastra

all seasons in one day 29 °C

"Dostana", najnowszy film Bollywood to ponoc najdrozsza produkcja. Najwieksze gwiazdy, wielkie studia, tancerze, dziesiatki statystow... no wlasnie. Najnowsze wydarzenia, ktore mialy miejsce na planie filmowym pozwalaja twierdzic, iz dobor tych ostatnich jest zdecydowanie najslabsza czescia tego przedsiewziecia:)

Choc po przyjezdzie do Bombaju dostalysmy angaz w serialu kostiumowym, to jednak nie mialysmy okazji pojawic sie na jego planie. Okazalo sie bowiem, iz z powodow technicznych zdjecia sa przelozone na dzien nastepny. Nie oznaczalo to jednak, zaprzepaszczenia szans na bollywoodzka kariere. Kiedy chcialysmy jakos zaplanowac sobie dzien osaczylo nas 3 agentow, kazdy z innej firmy wyszukujacej statystow. Kazdy mial dla nas inna propozycje, tylko w jednej kwestii byli zgodni- pozostali to idioci. Kiedy juz prawie sie o nas bili, zadecydowalysmy, iz nastepnego dnia zaliczymy ten historyczny serial, a teraz shopping i wizyte w sadzie. O tej ostatniej napisze tylko tyle, iz zakonczyla sie w taki sposob, ze nigdy bym tego nie przewidziala.
Wracajac z zakupow napotkalysmy kolesia, ktory zaproponowal nam udzial w najnowszym filmie Bolly. "Bedzie Abishekh Bachchan, Priyanka Chopra i inne wielkie gwiazdy- zachecal- autobus ze statystami jedzie z Colaby, ale wy nie wsiadajcie tutaj, bo wiem, ze jestescie umowione na serial i jak tamten agent sie dowie, ze was mu podebralem to mnie zabije. Badzcie pod MacDonald's kolo CST Station, zaplace wam extra za taxi. Ale taksowke wezcie nie spod hotelu tylko zlapcie gdzies za rogiem! "-przekonywal. No to sie zgodzilysmy. W koncu najwieksza produkcja bolly to nie jakis tam serial.
Nastepnego dnia stawilysmy sie w umowione miejsce, skad wesolym autobusikiem z grupa innych bialasow ruszylismy do miasteczka bollywood.
Jeszcze w autobusie nasz agent prosil, zeby kazdy wpisal sie na liste, podajac przy okazji narodowosc. Oczywiscie musialysmy przejrzec te liste aby ustalic pochodzenie innych przyszlych gwiazd bolly. Po chwili autobus wypelnily krzyki: "hej Polska!" Taka byla nasza reakcja na napis Poland na liscie. No co w koncu " very good counrty, my friend;)" Miejsca na tylach autobusu zajmowalo 3 facetow z Polska wlasnie. Nasz agent ostrzegl nas od razu, ze sa oni very bad boys. Ech, po wspolnym dniu pracy nie pozostaje mi nic innego jak tylko przyznac mu racje;)Pozdrowienia chlopcy :):):)

Po przybyciu na miejsce podzielili nas na grupy w zaleznosci od plci. I tak kazda grupa miala do zaliczenia pare pokoikow, najpierw wybor strojow, butow, bizuterii, potem makijaz, wlosy, a w koncu na plan. W pierwszym pokoju stal facet, ktory mial w oczach te moc, ze raz spojrzal na osobe i juz wiedzial, co delikwent ma zalozyc. Mnie wystarczylo jedno spojrzenie na sukienke, ktora wybral dla mnie koles i wiedzialam, ze mimo przeludnienia w Indiach niektore etaty nie sa dobrze obsadzone. Niestety moje protesty na nic sie zdaly, mialam zalozyc wlasnie ta sukienke i przyjsc po reszte. Ania nie czekala, az koles jej cos wybierze zlapala najpiekniejsza kiecke i poleciala mierzyc. Ja rowniez powloklam sie w strone przymierzalni, zywiac nadzieje, ze kiecka jednak nie jest tak fatalna. Nadzieje okazaly sie plonne, sukienka ogladana w kazdym lustrze w przymierzalni byla okropna, no moze poza moim malym lusterkiem, gdyz tam w ogole nie bylo jej widac. Wrocilysmy po buty, jedyne pasujace do mojej sukienki sie rozpadly, zapewne dlatego, iz towarzystwo takiego stroju oznaczalo dla nich los gorszy od smierci. Po chwili facet wymyslil, iz mamy obydwie zalozyc stroje kelnerek. Ania odmowila przebrania sie, a wyraz jej twarzy nie pozwalal zapomniec, iz jest to kobieta, ktora nosi otwarty noz w plecaku( glownie dlatego, iz obie nie wiemy jak go zlozyc:))
Tak czy inaczej sukienke trzeba by sciagac z niej sila. Stroj kelnerki nie okazal sie o wiele lepszy niz ta nieszczesna kiecka. Zapewne projektowal go ktos, kto miewa erotyczne fantazje z kelnerkami w roli glownej, mial jakis pomysl, ale w koncu braklo mu odwagi. Na stroj skladaly sie biala bluzka, z tkaniny w ktorej nie sposob bylo by oddychac nawet w klimacie arktycznym, krotka spodniczka oraz kamizelka z cekinami. Dopelnienie mialy stanowic czarne buty, ale jedyne dostepne byly w numerze 36. Wyslali mnie wiec do pokoju, gdzie mialbyc robiony makijaz.
Picture_002.jpg
makijaz bolly( boli;) )
Zajmowali sie tym faceci. Coz, badania naukowe dowodza, iz daltonizm o wiele czesciej dotyka mezczyzn niz kobiety, wiec nie ma sie co dziwic, ze trafil mi sie stylista daltonista. Nie mowie, jako jednorazowe doswiadczenie oki, ale raczej nie zamierzam malowac powiek na pomaranczowo, a ust w kolorze o zwyczajowej nazwie "typowa ruska szminka".
Picture_0011.jpg
w szponach daltonisty
Zreszta po tych wszystkich zabiegach stwierdzilam, ze stylisci bollywood przynajmniej ci, ktorzy zajmuja sie statystami na emeryturze trafiaja do Aeroflotu, a co lepsi do Warsu:) Bo wlasnie tak sie czulam, jak stewardesa bardzo tanich lini lotniczych. I nadal nie mialam butow, co jak sie pozniej okazalo nie bylo znow takie zle. Poniewaz po chwili facet od "pieknej sukienki" przyniosl mi mega szpile o jakiej 2 numery za male i kazal je zalozyc
i przejsc sie powoli. Kiedy po przejsciu jakichs 2 metrow zachwialam sie niebezpiecznie powiedzial: "jest OK, ale musisz chodzic bardzo wolno, tak jak robot:)"
Krotka spodniczka, wysokie szpilki, obowiazki kelnerki. To po prostu nie moglo sie dobrze skonczyc!Zdj_cie073.jpg
Na planie okazalo sie , ze krecimy teledysk. Tancerki tancza, laski w kieckach i faceci w garniturach siedza przy stolikach, jedza i pija, a kelnerki i kelnerzy ( jeszcze 3 chlopakow i jedna laska, ktora potem zwiala- jak sie okazalo wiedziala co robi!) beda ich obslugiwac. Tak w ogole to ja to mam szczescie, nie?
Z wielkich gwiazd najpierw pojawili sie Priyanka i Bobby Deol ( bardzo mily facet). Zaczelo sie od krecenia jakiejs sceny typu smutny Bobby, wesola Priyanka, tancerze. Ania i inni, ktorzy mieli robic za gosci knajpy zostali posadzenie przy stolikach, a my ludzie pracy poczatkowo nie mielismy zatrudnienia. Powtorki, powtorki, nastepna scena, znowu to samo. Pojawil sie Abishekh:)hmmmmmmm. Albo nawet HMMMMMMMMMMM.
Potem obiadek, kolejne sceny i..w koncu przyszedl czas na mnie!
Oczywiscie, ze to bylo jasne od samego poczatku...Wysokie szpilki, cholernie ciezka taca, na niej trzy wysokie kieliszki na bardzo cienkich nozkach:)
Wyobrazcie to sobie, wielkie studio, swiatla, przy stolikach mnostwo osob, w tym najwieksze gwiazdy. Cisza na planie. Kamera. Akcja! Oj byla akcja!!!!!!!!!!!!W tej blogiej ciszy zaczelam isc z taca, w pewnym momencie poczulam, ze nie jest dobrze, rozjechalam sie na szpilkach, stracilam rownowage, rece mi zadrzaly i jeden kieliszek wystrzelil w gore i upadl z wielkim hukiem! Krecimy dalej. Za drugim razem to dopiero pokazalam na co mnie stac, goscie z najblizszego stolika zostali ochlapani mieszanka coli i wody imitujaca alkohol. Nawet Charlie Chaplin nie mial tak zywo reagujacej publicznosci! Podchodzi do mnie jakis facet i pyta co jest grane. Ja na to, ze taca za ciezka i szpile za wysokie i nie dam rady. Facet idzie po inna tace! Ja mam dylemat czy dawac dyla na oczach calej ekipy czy moze tylko schowac sie pod stol. Mowie, ze nie dam rady! Gosciu mowi, ze ktos musi byc kelnerem, ja konsekwentnie odmawiam...W koncu wyciagaja kolesia zza baru i daja mu ciuchy kelnera. A ja musze tylko przejsc przez cala wielka sale za ow bar. Nie, tym razem sie nie przewrocilam. Reszte zdjec spedzilam w swoim milym "okopie", gdzie grzecznie mieszalam driny. I nikt nie widzial, ze szpilki leza porzucone za barem:)
Zdj_cie074.jpg
Ale kase dostalam po ciezkim dniu pracy. Ania dzis w nocy leci do domu, ja zostaje jeszcze dwa dni. No chyba, ze zostane w Bombaju, w sumie moglabym tu mieszkac, tylko kasa sie konczy( dzis calodzienne zakupy, zakupilam miedzy innymi tabliczke na drzwi z moim imieniem i nazwiskiem po arabsku i zamierzam ja powiesic jak tylko bede miala WLASNE DRZWI).
Ale moze znajde tu prace. Jako kelnerka?:)

Do linkow dorzucilam trailer z "naszego" filmu Dostana, niestety bez najlepszych scen z moim udzialem

Wysłane przez durgama 11:35 Kategoria Indie Tagged backpacking Komentarze (1)

Trasa

No i petelka zrobiona, znow w Bombaju. Wrzucam mapke, jakosc zadna, ale jako pogladowa moze byc. Dla bardziej zainteresowanych mapka na my trips.
mapamagda.jpg

Wysłane przez durgama 11:23 Komentarze (0)

Rodacy do pracy!

Mumbai-Bombaj, Maharastra

all seasons in one day 29 °C

No i koniec wakacji. Jutro na 7:30 do pracy. Marnie placa i trzeba wczesnie wstac, ale przynajmniej dostane ubranie robocze:) a konkretnie stroj z epoki- XIX wiek:)
Bedzie to bowiem serial telewizyjny z epoki kolonialnej. Praca jak zwykle czekala w Salvation Army, zaraz po naszym przybyciu- 30 godzin jazdy z Kochin, nigdy w zyciu nie bylam tak brudna, no moze po trasie New Jaipalguri- Jaipur:) tym razem jednak mialysmy swoje "parapeciki", zadnej waiting list tylko rezerwacja jak trza. Zal mi bylo opuszczac Kerale, ale coz, kiedys trzeba isc do roboty. Czolem ludzie pracy, od dzis jestem jedna z Was!

Wysłane przez durgama 10:46 Kategoria Indie Tagged backpacking Komentarze (0)

Ostra laska

Fort Kochi, Kerala

sunny 35 °C

Dawno, dawno temu, za gorami, za lasami, plantacjami herbaty w Forcie Kochi, tam gdzie wybrzeze zdobia chinskie sieci rybackie
Picture_003.jpg
a dzieci grzecznie chodza do szkoly
Picture_0052.jpg
Miala miejsce straszna historia
Picture_120.jpg
Zyl tam koles, ktory mienil sie Krolem Swiata
Picture_129.jpg
twierdzil, ze zadna laska nie oprze sie jego urokowi, bardzo dbal o siebie
Picture_0531.jpg
no a czapke to napewno mial najwieksza:)
Picture_135.jpg
Pewnego razu zobaczyl naprawde niezla laske:)
Picture_169.jpg
Ale zachowal kamienny wyraz twarzy;)
Picture_131.jpg
Skrotowo przedstawil jej cele zyciowe, ktorych nie byla swiadoma i czas ich realizacji ( dzis o 7), jednak ona zareagowala jakos dziwnie
Picture_149.jpg
"Spadaj papuasie!"
Nasz krol swiata miotal sie i wsciekal, a wraz z nim jego urazona meska duma, odkryl tez w sobie nowe talenty, zaczal na przyklad przepowiadac przyszlosc swej zimnej wybrance "Skonczysz na smietniku"
Ona poczatkowo nawet sie tym przejela
Picture_179.jpg
ale po namysle zdecydowala sie wyslac Krolowi Swiata wiadomosc, ze spotkanko o 7 aktualne
Ten przyjal to z zadowoleniemPicture_196.jpghehehe
Jednak, gdy wybila 7 spotkala go niemila niespodzianka, zamiast jego boskiej wybranki pojawil sie ten oto pan
Picture_202.jpg
w jakby nienajlepszym nastroju
A oto ostatnia fotka naszego Krola Swiata
Picture_201.jpg
A moral z tej historii takiPicture_020.jpg
zeby z niektorymi laskami nie zadzierac
Picture.jpg
Taka to skrocona wersje Mahabharaty widzielismy dzis w teatrze Kathakali w Fort Kochi, sorry za jakos zdjec, ale bylo ciemno, a mam ISO 800 tylko.

Wysłane przez durgama 09:34 Kategoria Indie Tagged backpacking Komentarze (4)

Strajk!

Munnar, Kerala

all seasons in one day 20 °C

No i dupa zimna! Wiesci o tym, ze zamierzam zostac w Munnarze rozniosly sie blyskawicznie i efektem dzisiejszy strajk! Za rozgloszenie moich planow zapewne ponosi odpowiedzialnosc wlasciciel kafei w ktorej przesiadujemy popoludniami i gdzie jako najlepsza klientela( ostatnio 3 godziny, bagatela) co piec minut dostajemy slodycze, kawe, herbate, owoce, prezenty, a ostatnio nawet gosciu wlaczyl mi radio Katowice. Pewnie myslal naiwny, ze tesknie za tym! No nic to, probuje zagluszyc to YouTubem ( Hasta siempre commendante- Buena Vista Social Club, wplyw tutejszych czerwonych flag?).
Strajk mial ten skutek, ze miasteczko Munnar wymarlo, wszystko bylo zamkniete, podobno nawet autobusy nie jezdzily. Wobec czego po burzujsku zafundowalysmy sobie obligatoryjna wycieczke fakultatywna:). Wycieczki krajoznawcze to naprawde oblig w Munnarze, gdzie doslownie kazdy mieni sie przewodnikiem, a jak jeszcze ma riksze to juz prawie biuro podrozy. Generalnie nie lubie tego typu atrakcji, ale i tak w naszych planach byl Top Station czyli najwyzej polozony w okolicach punkt na granicy Kerali i Tamil Nadu z widokiem na szczyty Ghatow Zachodnich, 34 km od Munnaru, a skoro autobusy nie kursowaly to pozostala riksza. Nasza nosila swoisko brzmiace miano Jesus, co przywodzilo mi na mysl naszego jeepa z Sikkimu z 2005 roku, opatrzonego napisem Jezus save us, ktorego sens w pelni rozumialo sie dopiero nad przepasciami Himalajow. Dzis jednak obylo sie bez tego typu przezyc religilnych, grozilo nam co najwyzej ladowanie w herbacie.Picture_064.jpg
Nasz przewodnik potraktowal swoje zadanie bardzo odpowiedzialnie i w drodze na Top Station postanowil pokazac nam wszystkie mozliwe atrakcje, z ktorych tylko niektore udalo mi sie uwiecznic na zdjeciach, gdyz akurat siadly mi baterie w aparacie. Po drodze co prawda udalo mi sie kupic indyjskie paluszki firmy Eveready, ale wystarczyly na 4 fotki. W sumie nalezalo sie tego spodziewac, w koncu reklamuje je Amitabh Bachchan czyli "Stary", a czasy kiedy on byl ever ready juz dawno minely;)
Do atrakcji nalezaly pola herbaciane wraz z zawartoscia, czyli ekipa zbierajacych herbate kobiet, ktore godzily sie na fotki, ale bardzo baly sie swojego menadzera. Zreszta mialy czego, gdyz kiedy zobaczyl nas z aparatami skoczyl w nasza strone i kazal nie przeszkadzac w pracy.
Picture_042-1.jpg
Picture_043.jpg
W pewnym momencie naszej wycieczki nasz przewodnik zaczal sie goraczkowo rozgladac. Kiedy zapytalysmy czego tak wypatruje powiedzial, ze dzikich sloni, ze wlasnie w tym miejscu wczoraj wieczorem wracajac do domu widzial jednego. Coz, majac w pamieci jego stan sprzed dwoch dni, kiedy zawozil nas do hotelu, bylam sklonna uwierzyc, ze wieczorami widuje biale slonie spiewajace Singh is king. Ale po chwili zatrzymal riksze i pokazal palcem na przeciwlegly brzeg jeziora. Byly tam. Szare i milczace, ale byly:)
Picture_033.jpg
te male punkciki to slonie, naprawde
Picture_029.jpg
tyle zooma
A na tzw. echo point spotkalysy inne stado, jeszcze bardziej dzikie. Mianowicie byla to grupa dzikich Indusow, ktorzy na nasz widok zawolali dance foto i zaczeli tanczyc:) Niestety nie byl to moment, gdy moj aparat byl ready:(
Na Top Station udalo nam sie trafic na super pogode, oto widoki:
Picture_049-1.jpg
Picture_058.jpg
Picture_056.jpg
Picture_062.jpg
Picture_067.jpg
Picture_065.jpg
A po tym jakze wyczynowym trekkingu zjechalysmy do miasta, gdzie nadal byl strajk, ktory mial sie skonczyc o 18. Przez kilka godzin wyobrazalam sobie te wszystkie pyszne rzeczy, ktore zamowie w naszej ulubionej munnarskiej knajpie. Jak strasznie zabrzmiala informacja, ze ta i zadna inna knajpa jednak nie beda czynne. Jedyny ratunek stanowili dwaj kolesie z wozkiem serwujacy fried rice i fried noodles. Chcac niechcac skorzystalysmy z ich oferty. Problem, ktore z rozpadajacych sie krzesel wybrac rozwiazal sie szybko, gdyz okazalo sie, ze kolesie serwuja jedzenie tylko na wynos. Makaron zostal zapakowany w gazetke, dokupilysmy do tego pepsi i 2 widelce u faceta w sklepie z zelastwem (10 Rs./each) znalazlysmy mile miejsce na schodach kosciola, gdzie probowalysmy zjesc nasza kolacje. Jednak wyzere mialy tylko komary, ktore nas zaatakowaly. Zarcie bylo tak ostre, ze balam sie o widelec. Ale przynajmniej nie bylo w nim zadnych zarazkow, ameby czy innych takich. Nic by tam nie wyzylo.
nasza "restauracja" na schodach
Picture_072.jpg

Wysłane przez durgama 07:21 Kategoria Indie Tagged backpacking Komentarze (1)

(Wpisy 16 - 20 z 39) « Strona 1 2 3 [4] 5 6 7 8 »